Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start Media Prasa o lasach Romantycy z lasu

Romantycy z lasu

przez Małgorzata Haze Ostatnio zmodyfikowane 2008-06-11 10:43

Rower, kartka, ołówek, miara – bez tych przedmiotów leśnik nie mógłby kiedyś pracować. Dziś nie poradziłby sobie bez komputera i samochodu. Wiele się zmieniło, choć jedno jest niezmienne – miłość do lasu.

Niedawno nadleśnictwo Runowo uroczyście obchodziło jubileusz 80-lecia istnienia. – Jedną czwartą historii nadleśnictwa udało mi się współtworzyć – żartuje Antoni Tojza.

2 groszy szukał do rana

Rok 1987. Antoni Tojza jest zastępcą nadleśniczego w Runowie.

– Jeden z pracowników nadleśnictwa skarży się, że nie można uruchomić wypłat, bo pewien leśnik nie przygotował jeszcze dokumentów – opowiada Tojza. – Pojechałem do niego, a on mówi: panie szefie, przez całą noc dwóch groszy szukałem. Dopiero nad ranem je znalazłem. A w tamtych czasach leśniczy musiał samodzielnie wyliczyć wysokość wypłaty każdego z pracowników. Przy pomocy kartki, ołówka i na przykład liczydła. Po tym zdarzeniu z szukaniem groszy, od razu kazałem kupić kalkulatory. […]

Tak ich widzą

Kiedyś leśnik był jedną z najważniejszych osobistości we wsi. – Ważniejszy od niego był tylko ksiądz i nauczyciel – żartuje Tojza. – Nasza grupa zawodowa wciąż cieszy się dużym zaufaniem społecznym. W rankingu wyprzedzają nas tylko strażacy. Niestety dla niektórych osób leśnik to taki romantyczny człowiek, który chodzi po lesie z flintą i w kapeluszu z piórkiem. Nic nie robi, a las sam mu rośnie. A tak nie jest. Praca leśnika jest ciężka.

Stres niszczy zdrowie

Naukowcy przyjrzeli się tej grupie zawodowej i stwierdzili, że praca leśnika jest bardzo stresująca.

– Ich badania wykazały, że połowa leśników nie dożywa do emerytury – mówi Tojza. – Najwięcej osób umiera na zawały serca, udary mózgu. Wiem co mówię, bo w minionym roku też miałem spore problemy ze zdrowiem. Komputery miały nam pomóc, a tymczasem trzeba wprowadzać do nich coraz więcej danych. Takie czasy. Bardziej nerwowe.

Są też inne choroby zawodowe. Ot, choćby borelioza. […] – Dwunastu naszych pracowników ma powikłaniu w wyniku boreliozy – mówi nadleśniczy. – To choroba związana z naszym zawodem od zawsze. Teraz więcej mówi się na ten temat, kiedyś nie była diagnozowana. Leśnicy mieli problemy ze stawami, układem nerwowym, ale wówczas nie wiązano tych objawów z kleszczami. […]

Lucyna Talaśka-Klich
Źródło: Gazeta Pomorska, 11.06.2008