Gazeta Wyborcza: Ćwiczyli gaszenie lasu
Strażacy i leśnicy z okolic Radomia przygotowują się do gorącego dla nich, dosłownie i w przenośni, okresu. Dlatego 30 czerwca zorganizowali w okolicy Jastrzębi ćwiczenia gaszenia pożaru lasu.
Jak mówi Krzysztof Styczeń, zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej, prawdziwa akcja pożarnicza nie przebiega tak jak w filmie – na dotarcie wozów do lasu trzeba poczekać. Ważny jest rzeczywisty czas dotarcia na miejsce akcji.
Właśnie przede wszystkim określeniu, ile czasu zajmuje strażakom i leśnikom dotarcie do pożaru, poświęcone były wtorkowe ćwiczenia. Scenariusz był następujący: ktoś podpala las, zauważają to osoby czuwające na wieżach obserwacyjnych i wzywają strażaków. Ogień się rozprzestrzenia, dlatego do akcji włącza się samolot gaśniczy Dromader, zorganizowany przez leśników. Potem strażacy dogaszają teren.
Barbara Iwańska z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu ostrzega: – Ogromne pożary w Nadleśnictwie Dobieszyn odnotowaliśmy już w kwietniu. Ostatnio trochę popadało, ale wystarczyło kilka upalnych dni, żeby sytuacja znów stała się trudna. O godz. 9 wilgotność ściółki w lesie wynosiła 20 proc. Jeśli nie spadnie deszcz, to za dwa, trzy dni będzie naprawdę niebezpiecznie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Radom, 1.07.2009
Opracowanie: Małgorzata Haze

