Restytucje i reintrodukcje
Jeszcze do niedawna popularnością cieszył się pogląd, że gatunki, które wyginęły, można odtworzyć przez ponowne ich wprowadzenie do środowiska w wyniku reintrodukcji lub restytucji. Wielowątkowość zagadnień z tym związanych omawiano podczas konferencji naukowej pt. „Ochrona przyrody w Polsce: restytucje i reintrodukcje”, zorganizowanej pod koniec listopada ub.r. przez Instytut Ochrony Przyrody PAN w Krakowie.
Rzeczywiście, istnieje wiele argumentów przemawiających za tym, że metoda taka daje oczekiwane rezultaty. W Polsce za pozytywne przykłady mogą posłużyć żubr (rozmnożony z kilkunastu osobników zachowanych w ogrodach zoologicznych po pierwszej wojnie światowej do około 700 obecnie) czy bóbr, który po drugiej wojnie światowej przetrwał tylko w dorzeczu Czarnej Hańczy; niestety obecnie powoduje wymierne straty gospodarcze niemal w całym kraju.
Reintrodukcje są jednak przedsięwzięciami niezwykle kosztownymi, nie zawsze skutecznymi i uznawanymi przez naukowców za najbardziej kontrowersyjny sposób ochrony. Mogą przyczynić się do zniszczenia lokalnych podgatunków, populacji czy puli genetycznej. Okazują się działaniem całkowicie bezcelowym w sytuacji, gdy czynniki, które spowodowały wyginięcie gatunku czy populacji, nadal oddziałują na środowisko. W terminologii restytucyjnej, zarówno polskiej, jak i angielskiej, panuje chaos – terminy restytucja, reintrodukcja i introdukcja używane są zamiennie, podczas gdy prawidłowo pojęcie restytucja oznacza wprowadzenie gatunku rodzimego, który wyginął, natomiast reintrodukcja – ponowne wprowadzenie gatunku obcego, a introdukcja – wprowadzenie gatunku obcego. […]
Dorota Zawadzka
Więcej w papierowym wydaniu „Głosu Lasu”

