Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start Media Prasa leśna „Głos Lasu” Archiwum 2008 Głos Lasu 02/2008 Chcę oczyścić atmosferę

Chcę oczyścić atmosferę

przez Małgorzata Haze Ostatnio zmodyfikowane 2008-07-30 10:47

Z Jerzym Piątkowskim, dyrektorem generalnym Lasów Państwowych, rozmawia Przemysław Przybylski.

Od kilku tygodni kieruje pan Lasami Państwowymi, więc na pewno zdążył już pan poznać sprawy wymagające pilnego załatwienia. Czym, jako dyrektor generalny, chce się pan zająć w pierwszej kolejności?

Przede wszystkim chcę się zająć sprawą obiektywizacji zatrudnienia w jednostkach Lasów Państwowych. Jest już przygotowana decyzja o powołaniu zespołu, który ustali zasady przyjmowania pracowników na stanowiska dyrektorów RDLP i nadleśniczych w drodze konkursów. Chcę też szybko doprowadzić do usprawnienia działania Portalu Leśno-Drzewnego i lepiej dostosować go do oczekiwań użytkowników, zarówno tych ze strony nadleśnictw, jak i tych, którzy kupują drewno. Treść zarządzenia 52a jest dla zbyt wielu osób trudna do zrozumienia i zaakceptowania, co świadczy o tym, że należy szybko to zarządzenie zmienić. Uważam także, że to dobra okazja, żeby z tym portalem zejść na poziom regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych.

Kolejna sprawa dotyczy wsparcia dla zakładów usług leśnych. Są to najczęściej małe firmy, mające niską zdolność kredytową, albo wręcz nie mające jej wcale. Tymczasem rynek pracy się zmienia i chętnych do pracy w takich firmach jest coraz mniej. W tej sytuacji konieczne jest rozwijanie mechanizacji robót leśnych. Z tym jednak wiąże się konieczność inwestowania w bardzo drogi sprzęt. Małych firm na to nie stać. Dlatego musimy wspierać tworzenie dużych zakładów usług leśnych, które miałyby możliwości rozwoju i inwestowania w nowoczesne urządzenia.

W najbliższym czasie chciałbym również w większym stopniu dostosować naszą infrastrukturę leśną do potrzeb transportu drewna. Jak wiadomo, drzewiarze narzekają na brak odpowiednich dróg, którymi mogliby wywozić drewno z lasu ciężkimi zestawami samochodowymi. Jeśli się tym szybko nie zajmiemy, możemy mieć kłopoty z odbiorem drewna lub będziemy zmuszeni ponosić wysokie koszty dowozu tego drewna do miejsc, z których mogłoby być ono odebrane.

Wspomniał pan o konkursach na stanowiska kierownicze w Lasach Państwowych, ale dyrektorów w Krakowie, Łodzi i Lublinie wybrał pan i mianował osobiście. Jak to rozumieć?

Nigdy nie mówiłem o organizowaniu konkursów od samego początku mojego urzędowania. Żeby zorganizować konkursy, najpierw należy opracować obiektywne kryteria oceny kandydatów i zasady wyboru tych najlepszych. Trzeba też dostosować te zasady do poszczególnych szczebli zatrudnienia. Kandydaci na stanowiska nadleśniczych muszą mieć przecież inne predyspozycje niż kandydaci na stanowiska dyrektorów regionalnych, a więc w różny sposób muszą być oceniani. Konkursy nie mogą być przygotowywane w pośpiechu, żeby nie było żadnych wątpliwości co do ich obiektywizmu. Zajmie się tym specjalny zespół, który do końca stycznia przygotuje odpowiednie zasady i kryteria. Dopóki nie zostaną one opracowane, nie powołam żadnego innego dyrektora RDLP. Podstawą wszystkich kolejnych powołań będą już rekomendacje komisji konkursowych. Chciałbym w ten sposób doprowadzić do pełnej przejrzystości w obsadzie stanowisk i oczyścić atmosferę napięcia, jaką wywołują w Lasach Państwowych decyzje personalne.

Czy ma pan pomysł na to, jak promować zatrudnienie absolwentów szkół leśnych w nadleśnictwach? Młodzi ludzie często narzekają, że po studiach nie mogą znaleźć pracy w Lasach Państwowych.

Co roku naukę na trzech wyższych uczelniach leśnych, które mamy Polsce, kończy około 600 osób przygotowanych do pracy w lasach. Podobna liczba opuszcza średnie szkoły leśne. Natomiast Lasy Państwowe mogą zatrudnić najwyżej 400 osób rocznie. Nie jesteśmy więc w stanie zapewnić zatrudnienia wszystkim absolwentom. Zgodnie z decyzją poprzedniego dyrektora generalnego, wszyscy absolwenci szkół leśnych – zarówno wyższych, jak i średnich – mają prawo odbyć staż w Lasach Państwowych. I tego zmieniać nie zamierzam. Po odbyciu stażu i zdaniu egzaminu przed komisją najlepsi mają szansę na zatrudnienie.

Wielu leśników, zwłaszcza w terenie, uważa, że pilnej zmiany wymaga polityka rozwoju zawodowego pracowników. Kryteria awansu na kolejne szczeble kariery są niejasne i często zależą wyłącznie od humoru przełożonego. Czy będzie pan chciał to zmienić?

Problem określenia kryteriów awansu i doboru kadr dotyczy wszystkich firm, które zatrudniają większą liczbę osób i dają im możliwość rozwoju zawodowego. Lasy Państwowe niczym się w tym zakresie nie różnią od innych przedsiębiorstw. W nadleśnictwach możliwości awansu są niezwykle ograniczone, ponieważ kierownictwo takiej jednostki tworzą w zasadzie tylko trzy osoby: nadleśniczy, zastępca nadleśniczego i inżynier nadzoru.  Jeśli ludzie na tych stanowiskach wykonują swoją pracę dobrze, są dobrze przygotowani merytorycznie, to inni pracownicy czasem długo muszą czekać na możliwość naturalnej wymiany kadrowej i awansu. Trudno coś tutaj zmieniać. Uważam jednak, że wprowadzenie zwyczaju obsadzania stanowisk kierowniczych w drodze otwartych konkursów, do których przystąpić będzie mógł każdy chętny, spowoduje, że możliwości awansu będą większe. Ktoś, komu będzie zależeć na awansie, będzie mógł startować w wielu konkursach i w ten sposób zwiększać swoje szanse na wyższe stanowisko.

Dyrektor Andrzej Matysiak zapowiadał zwiększenie zatrudnienia na stanowiskach podleśniczych. Czy utrzyma pan ten kierunek?

Tak, w tej sprawie mam podobne zdanie. Uważam, że obsada leśnictw generalnie powinna być dwuosobowa.Oczywiście, liczba osób w nich zatrudnionych powinna być ustalana w nadleśnictwach i dostosowana do potrzeb. Ale co do zasady, jestem przekonany, że każdy leśniczy powinien mieć do współpracy podleśniczego, żeby mogli sobie pomagać, a w razie potrzeby zastępować się. Leśnictwo z dwuosobową obsadą funkcjonuje sprawniej, a przy okazji las jest lepiej zabezpieczony.

Po każdej zmianie dyrektora generalnego podnoszą się głosy o konieczności zmiany systemu wynagradzania na bardziej motywacyjny. Co pan o tym sądzi?

System wynagradzania w Lasach Państwowych jest wynikiem porozumienia dyrektora ze związkami zawodowymi. Ten system funkcjonuje od kilku lat i myślę, że jest dobry. Przełożeni mają możliwość honorowania wyższym wynagrodzeniem pracowników wyróżniających się w pracy, a także przyznawania im większych nagród. Jeśli będzie potrzeba zmiany tego systemu, to, oczywiście, działania w tym kierunku zostaną podjęte. Uważam jednak, że nie powinniśmy znacząco zmieniać wysokości płacy zasadniczej, ale podwyższać dodatkowe świadczenia, np. nagrody kwartalne. Wzrost stałego wynagrodzenia powoduje zwiększenie obciążenia finansowego przyszłych okresów i może być niebezpieczny w wypadku wystąpienia dekoniunktury i zmniejszenia przychodów.

Czy Lasy Państwowe pod pana kierownictwem będą budować więcej mieszkań służbowych?

Jest to złożony problem i rzeczywiście ta sprawa wymaga głębszego rozważenia. Uważam, że Lasy Państwowe nie powinny budować mieszkań służbowych dla pracowników nadleśnictw i dyrekcji regionalnych. Mamy z tym niezbyt dobre doświadczenia z przeszłości. Jest sporo zbędnych budynków i mieszkań, które teraz musimy sprzedawać, żeby pozbyć się kosztów związanych z ich utrzymywaniem. Czym innym są mieszkania służbowe dla pracowników terenowych, czyli leśniczówki i podleśniczówki. Te obiekty powinniśmy utrzymywać i budować kolejne, bo oprócz funkcji mieszkaniowej pełnią one również rolę urzędów, do których przychodzą interesanci załatwiać różne sprawy, np. formalności związane z zakupem drewna. Często trudno znaleźć mieszkanie do wynajęcia o odpowiednim standardzie na terenie leśnictwa,dlatego budowa i utrzymanie tych osad są potrzebne. Natomiast jeśli chodzi o mieszkania dla pozostałych pracowników: nadleśniczych, zastępców czy inżynierów nadzoru, którzy obecnie korzystają z takiego przywileju, jest to temat do dyskusji i myślę, że powinniśmy zmierzyć się z nim w najbliższym czasie.

Jeśli przewiduje pan zaprzestanie budowy nowych mieszkań służbowych, to czy w zamian pracownicy będą mogli liczyć na jakieś inne wsparcie ze strony fi rmy, np. gwarancje kredytowe?

System finansowy Lasów Państwowych nie pozwala na udzielanie kredytów pracownikom ani na ich zabezpieczanie. Jedyną możliwością est tutaj zakładowy fundusz socjalny, a właściwie jego część, czyli fundusz mieszkaniowy, w którym można zaciągać nisko oprocentowane pożyczki. Ta forma wspierania pracowników już funkcjonuje – takie pożyczki są udzielane. Można by się zastanowić nad ich wysokością, jeśli istnieją takie możliwości. Uważam, że w tych jednostkach, w których jest to możliwe, można je zwiększyć.

Co z Eko-Sękocinem? Czy przeniesie się tam Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych? A może ma pan jakiś inny pomysł na wykorzystanie tego kompleksu?

Sprawa Eko-Sękocina budzi wiele emocji i ciągnie się już od dziesięciu lat. Trudno byłoby ją rozwiązać w ciągu jednego czy dwóch miesięcy. Będę się starał, żeby ten obiekt został odpowiednio zagospodarowany i żeby wreszcie zaczął nam służyć. Dyrektor Andrzej Matysiak za czasów swojego urzędowania powołał komisję, która dokładnie badała tę sprawę i przygotowała kilka konstruktywnych wniosków. Już się z nimi zapoznałem i będę chciał część z nich wykorzystać.

Uważam, że siedziba Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych nie powinna być przeniesiona do Eko-Sękocina, bo jest to ośrodek położony w dosyć dużej odległości od centrum Warszawy i dojazd tam jest kłopotliwy. A dyrekcja, jako jednostka centralna, powinna mieć bezpośredni i łatwy kontakt z innymi urzędami centralnymi, z którymi współpracuje, chociażby z ministerstwem. Umieszczenie siedziby dyrekcji w Eko-Sękocinie utrudniałoby ten kontakt i powodowałoby, że tracilibyśmy zbyt wiele czasu na załatwianie spraw.

W Eko- Sękocinie mogą być zlokalizowane te zakłady, których funkcjonowanie nie wymaga takiego stałego i bezpośredniego kontaktu. Możemy więc przenieść tam np. Zakład Informatyki Lasów Państwowych lub Centrum Szkolenia. Jeden z wniosków komisji mówi także, że powinna się tam mieścić siedziba warszawskiej RDLP. I jest to wniosek, który poważnie biorę pod uwagę.

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadzony 4 stycznia 2008 r.

Zobacz cały spis treści lutowego numeru „Głosu Lasu”