Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start Media Prasa leśna „Głos Lasu” Archiwum 2007 Glos Lasu 09/2007 Leśnicy na frontach drugiej wojny światowej

Leśnicy na frontach drugiej wojny światowej

przez Małgorzata Haze Ostatnio zmodyfikowane 2007-10-05 13:13

Polscy leśnicy, którzy jak żadna inna grupa zawodowa włączyli się w działalność zbrojną – nie tylko w wojnie obronnej 1939 roku, ale i później – na terenach okupowanego kraju oraz za granicą, ginęli prawie na wszystkich frontach drugiej wojny światowej. Niech te słowa będą złożonym im hołdem.

Przed wojną prawie każdy leśnik, począwszy od gajowego a skończywszy na dyrektorze, legitymował się wykształceniem wojskowym, które uzyskał w Przysposobieniu Wojskowym Leśników (PWL) lub w regularnych jednostkach wojskowych. Zazwyczaj byli to oficerowie lub podoficerowie rezerwy – na wypadek wojny stanowili kadrę korpusu oficerów.

nadlesnik-maksymilian

Wielu leśników walczyło prawie na wszystkich frontach drugiej wojny światowej – w różnych formacjach, przede wszystkim w wywiadzie i kontrwywiadzie wojskowym. Na przykład znanym spadochroniarzem, komandosem polskim i brytyjskim był kpt. inż. leśnik Marian Sosnowski – w latach 30. ub. wieku redaktor naczelny „Ech Leśnych”, a przed samą wojną i w czasie ewakuacji w 1939 roku (już jako oficer Wojska Polskiego) asystent Adama Loreta, dyrektora naczelnego Lasów Państwowych. Leśnicy służący w SOE (brytyjskie specjalne oddziały komandosów) walczyli na terenie Grecji, a w przeddzień inwazji aliantów – również Normandii.

Przykłady bohaterstwa

Nie sposób pominąć bohaterstwa żołnierzy kompanii Przysposobienia Wojskowego Leśników z Suwałk, która 31 sierpnia 1939 r., uzbrojona w dwa karabiny maszynowe, karabiny zwykłe, pistolety oraz granaty, została postawiona w stan gotowości bojowej. Kompanię tę włączono do batalionu Korpusu Ochrony Pogranicza (KOP) „Sejny”. Od 1 września 1939 roku jej żołnierze odpierali ataki niemieckie ze strony północno-wschodnich Prus, a od 17 września walczyli przeciwko Armii Czerwonej; niestety, wszyscy zginęli (rannych dobili Sowieci).

Inny przykład. Córka inż. leśnika Józefa Pomarańskiego – Krystyna „Ossoria” z Nadleśnictwa Gidle koło Radomska (obecnie RDLP Katowice) – udała się w październiku 1939 roku do Warszawy z kolegami swojego ojca i inż. Aleksandra Zielińskiego – przed wojną dyrektora szkoły leśnej i szefa centrum wyszkolenia wojskowego leśników w Zagórzu-Kłobucku, oficera oddziału II Sztabu Głównego – aby odzyskać z Naczelnej Dyrekcji Lasów Państwowych przy ulicy Wawelskiej (będącej już pod zarządem niemieckim) mapy lasów i niektóre mapy sztabowe. Z kancelarii tajnej udało się jej wynieść wszystkie mapy, które później ukryto w specjalnych schowkach na terenie Nadleśnictwa Gidle. Po dwóch latach, na polecenie Komendy Głównej AK, mapy te rozesłano do okręgów Armii Krajowej; wiele oddziałów partyzanckich posługiwało się nimi.

Na przełomie listopada i grudnia 1939 roku do Nadleśnictwa Gidle przybył pod przybranym nazwiskiem i odpowiednio ucharakteryzowany generał Michał Karasiewicz-Tokarzewski „Torwid”, pierwszy komendant podziemnej konspiracji zbrojnej Służba Zwycięstwu Polsce (SZP), aby z nadleśniczym, rotmistrzem inż. Józefem Pomarańskim, swoim przyjacielem z I Brygady Legionów, omówić sprawę włączenia się leśników w działania konspiracyjne. Generał zaproponował rotmistrzowi Pomarańskiemu przeniesienie się do Warszawy i tworzenie razem z nim Komendy Głównej SZP. W tajnym zebraniu brał udział kpt. inż. Aleksander Zieliński (ukrywający się na strychu budynku Nadleśnictwa Gidle). Nadleśniczy Józef Pomarański odłożył tę decyzję na późniejszy termin. Niestety, po kilku miesiącach został aresztowany przez gestapo; trafił do Oświęcimia, gdzie został zamordowany. W tym samym czasie hitlerowcy usiłowali aresztować Aleksandra Zielińskiego, ukrywającego się w Cielętnikach oraz innego leśnika – Mieczysława Tarchalskiego „Marcina” – legendarnego dowódcy batalionu „Las”, działającego w powiecie włoszczowskim, który ukrywał się w Zielonej Dąbrowie (szczęśliwie obaj uniknęli aresztowania, gdyż w porę umknęli do lasu).

Również rodziny

Nie tylko leśnicy ponosili straty w wyniku walk, ale i ich rodziny. Na przykład gajowemu Zenonowi Plewińskiemu (Leśnictwo Strzałków), któremu udało się w czasie strzelaniny zbiec do lasu, Niemcy rozstrzelali żonę Zofię i dwoje dzieci – córkę i syna.

Do organizacji zbrojnego podziemia należały całe rodziny leśników, np. Jadwiga ps. „Dama”, żona Mieczysława Tarchalskiego oraz ich córka, 12-letnia Marysia ps. „Kozaczek” najmłodszy żołnierz AK na tym terenie. Za jej pojmanie Niemcy wyznaczyli nagrodę w wysokości 10 tys. marek (była to wówczas ogromna kwota). W ten sposób usiłowali zemścić się na dowódcy batalionu, który na swoim koncie miał wiele udanych akcji zbrojnych. Również i dlatego, że komendant główny ZWZ AK, gen. Stefan Rowecki „Grot” wydał w 1942 roku rozkaz, aby ukrytą w lasach koło Kluczewska broń po słynnym oddziale majora „Hubala” przekazać do KEDYW-u (Kierownictwo Dywersji Armii Krajowej, pion przeznaczony do prowadzenia akcji bojowych i dywersyjnych), kierowanego wówczas przez Mieczysława Tarchalskiego.

Córkom gajowych – Bronisławie i Janinie Caban oraz Helenie i Irenie Poborć (miały wówczas 16–18 lat), zatrudnionym jako sprzątaczki w siedzibie sztabu Wehrmacht Ost (w ogromnych bunkrach podziemnych w Spale), udało się, mimo że były pilnowane przez strażników, pozyskać informacje o tajnym planie napadu na Związek Radziecki (był to plan znany pod kryptonimem „Barbarossa”). W kwietniu 1941 roku dziewczęta przekazały wywiadowi Komendy Głównej ZWZ, skąd informacje te trafiły do Brytyjczyków, dokładne dane tego planu (datę, godzinę, kierunki uderzenia). Na tej podstawie premier Wielkiej Brytanii, Winston Churchill, powiadomił Stalina o zbliżającej się inwazji na ZSRR, ale ten, będąc pewien paktu „Ribentropp-Mołotow”, uznał to za brytyjską prowokację. Niestety, kontrwywiad niemiecki wpadł na ślad bohaterskich dziewcząt i wszystkie wkrótce zostały rozstrzelane.

Lasy miejscem walk

Lasy miały szczególne znaczenie dla zbrojnego podziemia, toteż na początku 1940 roku generał Stefan Rowecki powołał pierwszą samodzielną jednostkę leśnictwa, której zadaniem było nawiązanie kontaktu z leśnikami terenowymi. Nieco później Cyryl Ratajski, pierwszy delegat rządu emigracyjnego na kraj, były wojewoda poznański i były minister spraw wewnętrznych, powołał inż. Teofila Lorkiewicza, byłego dyrektora Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu i Poznaniu na szefa leśnictwa przy krajowej Delegaturze Rządu. Utworzono Radę Główną Leśnictwa, która miała swoje komórki terenowe. Centralny ośrodek leś-nictwa przy Delegaturze Rządu na Kraj działał w dwóch kierunkach: cywilnym i wojskowym.

Wspomniany już, dowodzony przez leśników i składający się w większości z leśników słynny batalion „Las” 74. pułku AK, walczył w lasach między Włoszczową a Jędrzejowem. W pięciodniowych zmaganiach, podczas bitwy partyzanckiej między Wisłą a Wartą (26–31 października 1944 roku), kiedy Niemcy użyli przeciwko partyzantom czołgów i samolotów, żołnierze tego batalionu przeszli z obrony do kontrataku, zadając nieprzyjacielowi duże straty w ludziach i sprzęcie. Do niewoli trafiło wówczas 99 żołnierzy niemieckich, zdobyto trzy wozy broni i amunicji, moździerz kalibru 81 mm i kilka skrzyń pocisków moździerzowych.

Generał Leopold Okulicki „Niedźwiadek”, ostatni komendant główny AK, w dowód uznania dla leśników dwa razy wizytował tę jednostkę partyzancką (na przełomie lat 1944/1945, w bunkrach leśnych na Pękowcu, Nadleśnictwo Włoszczowa). Tam podpisał ostatni rozkaz o nominacjach na wyższe stopnie oficerskie; odznaczył wówczas wielu leśników Krzyżami Virtuti Militari i Krzyżami Walecznych, a w leśniczówce Zacisze koło Radomska spotkał się z żołnierzami brytyjskiej misji wojskowej FRESTON, zrzuconymi do kraju w operacji lotniczej.


Po 62 latach od zakończenia drugiej wojny światowej w dalszym ciągu trudno policzyć straty, jakie w zmaganiach zbrojnych ponieśli polscy leśnicy, walcząc z honorem w obronie ojczyzny. Dr inż. Marian Borczyński, badający 25 lat temu losy leśników w czasie drugiej wojny światowej szacuje, że na wszystkich frontach walczyło około 6 tys. przedstawicieli tej grupy zawodowej, z czego w AK i NSZ – 78 proc. tej liczby, w Ludowym Wojsku Polskim – 8 proc., w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie – 7 proc., w BCh – 5 proc., w AL i partyzantce radzieckiej – około 2 proc. Zdaniem prof. Floriana Budniaka, który był inicjatorem tych badań oraz wybudowania pierwszego w Polsce Domu Pamięci i Męczeństwa Leśników w Spale, ankietą objęto zaledwie 50 proc. leśników biorących udział w wojnie (zatem wskaźnik ten oscyluje w granicach około 11 tys. osób walczących w obronie ojczyzny w leśnych mundurach, z których około połowy poległo lub zostało zamordowanych przez okupantów niemieckich i sowieckich).

Z kolei według najnowszych badań Tomasza Skowronka, autora m.in. prezentowanej w OKL w Gołuchowie wystawy „Leśnicy w obozach jenieckich 1939–1945”, do niewoli niemieckiej dostało się około 300 oficerów-leśników, z których większość ocalała. Również, według najnowszych badań, wśród zamordowanych oficerów polskich w Katyniu, Miednoje i Charkowie było 724 leśników, którzy dostali się do niewoli sowieckiej. Trzeba zaznaczyć, że Sowieci po wkroczeniu na teren Polski w 1939 roku wszystkich leśników albo aresztowali, albo rozstrzelali, a ich rodziny wywozili w głąb ZSRR. Niepowetowaną stratą dla leśnictwa polskiego było aresztowanie 19 września 1939 roku Adama Loreta, naczelnego dyrektora LP, zamordowanego najprawdopodobniej przez NKWD. Warto wspomnieć o inż. Maksymilianie Białowieskim, nadleśniczym lasów prywatnych hrabiego Platera, w powiecie sarnowskim. Jako oficer został powołany do wojska w Łucku. Walczył przeciwko Niemcom pod Lublinem; ciężko ranny przebywał w szpitalu w Hrubieszowie, po wejściu Sowietów został przewieziony do Kozielska, skąd trafił do Katynia, gdzie został zamordowany.


Zbigniew Zieliński