Głos Lasu 04/2007
W kwietniowym numerze Głosu Lasu m. in. Korniki w Beskidach, chrabąszcze na nizinach, Rusza monitoring ptaków Polski; Rospuda przed trybunałem, Gospodarka leśna UE - plan działań.

W numerze:
-
Rok był dobry, ale trudny,
-
Korniki w Beskidach, chrabąszcze na nizinach,
-
Foliofagi starszych drzewostanów sosnowych,
-
Rusza monitoring ptaków Polski,
-
Chronić lasy przed pożarami,
-
Nadzór nad gospodarką leśną w lasach niepaństwowych,
-
Zatrzymać węgiel!
-
Krajowe uprawnienia do emisji gazów cieplarnianych,
-
Rospuda przed trybunałem,
-
LAS-EXPO,
-
Narciarskie biegi w trudnych warunkach,
-
Zmagania nad szachownicą,
-
PEFC - audyt polskich standardów,
-
Gospodarka leśna UE - plan działań,
-
Czterokołowce w leśnictwie,
-
Egzotyczne specjały, które chętnie jemy,
-
Warto przeczytać,
-
Leśnictwo i drzewnictwo w prasie zachodniej,
-
Wieści z leśnego świata,
-
Apel Polskiego Towarzystwa Leśnego,
-
Nowa inicjatywa promująca lasy,
-
Szkolenia pracowników ZUL-i,
-
Rady i porady,
-
Szkodnictwo leśne pod paragrafem (1),
-
Judykatura o lasach.
Rok był dobry, ale trudny
Z Andrzejem Matysiakiem, dyrektorem generalnym Lasów Państwowych, rozmawia Ewa Kwiecień.
- Za nami rok 2006 i pierwszy kwartał 2007 r. Dzisiaj ma Pan zapewne dużo większą wiedzę na temat działalności Lasów Państwowych niż przed rokiem i trzema miesiącami, kiedy obejmował Pan stanowisko dyrektora. Proszę zatem o posumowanie tego okresu.
- Miniony rok był trudny, ale dobry – nie tylko dla mnie, lecz i dla Lasów Państwowych. Za najważniejszą kwestię, którą udało się w ubiegłym roku rozstrzygnąć, uważam wprowadzenie w życie, zresztą po wielkich bojach, nowych zasad sprzedaży drewna, pilotowanych przez dr. Konrada Tomaszewskiego. Moim zdaniem, przyjęty system jest bardzo dobry. Mam na myśli nie tylko rokowania internetowe, które mimo drobnych mankamentów należy uznać za udane, ale i to, że w systemie informatycznym mamy teraz pełną bazę danych związanych z przemysłem drzewnym, z firmami, ich potencjałem, z całą historią zakupów drewna, co jest dla nas szczególnie ważne. Wiemy także, ile wynoszą należności przeterminowane firm. Jest to więc w sumie olbrzymia informacja, która znajduje się w tej chwili w naszym systemie informatycznym; do tej pory jej nie mieliśmy. Ruszył też z dobrym skutkiem system licytacji drewna poklęskowego na aukcjach elektronicznych, tzw. e-drewno.
Inną, niezwykle ważną kwestią jest teraz właśnie przeprowadzana inwentaryzacja przyrodnicza w lasach. Temat nowy, bo takiej inwentaryzacji jeszcze do tej pory w Lasach Państwowych nie było. Mamy przygotowane ogólne założenia przedsięwzięcia, znamy miejsca wyszukiwania informacji oraz zasady tworzenia algorytmów do bazy SILP, aby na ich podstawie rozpocząć niedługo sporządzanie listy siedlisk. Inwentaryzacja da nam podstawę do dyskusji o bioróżnorodności w lasach, dokładnie bowiem będziemy wiedzieli, gdzie i jakie są zasoby. Skończy się gołosłowna argumentacja na ten temat, zwłaszcza że na inwentaryzacji nie poprzestaniemy – zamierzamy prowadzić monitoring, dzięki któremu uzyskamy dokładną bazę danych o siedliskach przyrodniczych i gatunkach „naturowych”.
Wreszcie kolejna sprawa, jak najbardziej na czasie. Przez Radę Ministrów rozpatrywany jest projekt nowelizacji ustawy z 22 grudnia 2004 roku o handlu uprawnieniami do emisji do powietrza gazów cieplarnianych i innych substancji. Lasy będą odgrywały w tej kwestii dużą rolę, ustawodawca zdecydował się bowiem wprowadzić gospodarstwa leśne do grona podmiotów uczestniczących w łagodzeniu efektu cieplarnianego. W tej chwili pracujemy nad zleceniem prac naukowych na temat systemu raportowania pochłaniania dwutlenku węgla.
I najnowsza sprawa, czyli wykorzystanie środków unijnych i włączenie Lasów Państwowych w ich pozyskiwanie. Są to różne fundusze do wykorzystania w latach 2007–2013. Dwa programy: retencja górska i nizinna oraz zagospodarowanie terenów popoligonowych – na kwotę około 80 mln euro – są już realizowane. Powołaliśmy w Lasach Państwowych Centrum Koordynacji Projektów Środowiskowych jako jednostkę specjalną, wdrażającą m.in. założenia priorytetu V, czyli ochrona przyrody, należącego do sektorowego Programu Operacyjnego „Infrastruktura i środowisko”, a także programów rozwojowych, realizowanych przez sektor drzewny i zakłady usług leśnych.
Chcielibyśmy też wejść do Program Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW), dotyczącego m.in. usuwania skutków klęsk żywiołowych i przywracania potencjału przyrodniczego, jak np. po klęsce w Puszczy Piskiej. Udało nam się rozszerzyć ten program na wszystkie tereny poklęskowe, czyli usuwanie śniegołomów, wiatrołomów czy świerków zabitych przez korniki w Beskidach.
- Chyba nie wszystko jednak tak się doskonale udawało, pewnie były i porażki...
- Rzeczywiście kuleje, i to bardzo, korzystanie przez zakłady usług leśnych z unijnych programów pomocowych. Przepisy są tak bardzo pogmatwane, że nadal – mimo naszych usilnych, wspólnych starań z ZUL-ami i Ministerstwem Środowiska – przedsiębiorcy leśni nie mogą w pełni korzystać z pomocy UE. Pewne efekty nasze działania jednak przyniosły, bo ostatnio ZUl-e mogą już uczestniczyć w jednym z programów unijnych; wcześniej nie mogły z żadnego.
W zeszłym roku, ze względu na przeciągające się sprawy proceduralne, nie udało się także przejąć szkół leśnych. Powstał problem prawny, wynikający z ustawy o systemie oświaty, która mówi, że minister może tylko nadzorować szkoły leśne. Zostało to już wyjaśnione i myślę, że już w kwietniu będą podpisane porozumienia w tej sprawie; zgłosiło się dziesięć techników leśnych – naszych „starych”, resortowych, które chciałyby wrócić pod skrzydła Lasów Państwowych. Mam nadzieję, że stanie się to w tym roku.
- Ostatnio zmieniło się nieco otoczenie prawne Lasów Państwowych. Czy nie wynikają z tego nowe problemy?
- To, co nas dotknęło w zeszłym roku, to kwestia szalejącej, można by tak powiedzieć, pomocy publicznej. Czy nasza pomoc z funduszu leśnego dla rolników przy zalesianiu gruntów, czy docierająca do Lasów Państwowych pomoc z NFOŚiGW – wszystko jest traktowane jako pomoc publiczna. Taka interpretacja prawa mocno utrudnia nam normalną działalność.
- Nadal nie rozwiązano sprawy Eko-Sękocina. Czy jest już wiadomo, jaki los czeka to osiedle, do którego budynków miały się przecież przenieść biura Dyrekcji Generalnej LP?
- Ostatecznie budowa i remont tego „nieszczęsnego” osiedla miały być zakończone 30 kwietnia 2006 roku, ale gdy termin nie został dotrzymany, zgodziłem się na jego przedłużenie do 15 października. Niestety, kiedy wykonawca i tego terminu nie dotrzymał, Lasy Państwowe zerwały umowę. Teraz trwają bardzo skomplikowane rozliczenia. Jak poinformowało mnie Nadleśnictwo Chojnów, które bezpośrednio zajmuje się tą sprawą, być może do końca maja rozliczenie między wykonawcą a Lasami Państwowymi zostanie wreszcie ukończone. Jakby tego było mało, wykonawca straszy PGL LP sądem, twierdząc, że w chwili rozpoczynania pracy nie miał pełnej dokumentacji, którą tworzono później w trakcie robót. Dlaczego tak właśnie kiedyś zorganizowano pracę na tej budowie? Doprawdy nie wiem. Nadal zresztą nie wiadomo, co będzie dalej z tym osiedlem, bo ciągle ścierają się różne koncepcje. Jeżeli nawet dla Regionalnej Dyrekcji LP w Warszawie lokalizacja siedziby w Eko-Sękocinie jest niefortunna, bo utrudni kontakty wielu interesantom, to dla Dyrekcji Generalnej LP tym bardziej byłaby niewygodna. Dojazd stamtąd do Ministerstwa Środowiska zajmuje w jedną stronę przynajmniej półtorej godziny. W tym wszystkim wcale nie pociesza mnie fakt, że to nie ja owo osiedle wymyśliłem...
- Podobno związki zawodowe występowały do Lasów Państwowych w sprawie zwiększenia stawki płac...
- Związkowcy wystąpili o podwyżki, bo wzięli pod uwagę 2005 rok, kiedy płace były większe z powodu dużych nagród i różnych premii, których wtedy było sporo. Uważam, że tego roku wcale nie powinno się uwzględniać, był on bowiem, mówiąc wprost, „przepłacony”. Dlatego poinformowałem organizacje związkowe, że takiej decyzji nie mogę podjąć, co zostało wpisane do protokółu rozbieżności ze spotkania z przedstawicielami wszystkich central związkowych. Do rozmów na ten temat możemy wrócić, ale dopiero po pierwszym półroczu tego roku, ponieważ zwiększenie stawki będzie miało wpływ na przyszłe lata.
W tej kwestii chciałbym polegać na danych z prognozy długoterminowej, dotyczącej zdolności samofinansowania Lasów Państwowych, którą na nasze zlecenie przygotowuje IBL. Prognoza ma być gotowa do końca czerwca. Chociaż obecnie Lasy Państwowe znajdują się w dobrej sytuacji finansowej, wcale to nie oznacza, że zawsze tak będzie. Dzisiaj na przykład podniesiemy płace, a za dwa lata okaże się, że jesteśmy w kryzysie. Znowu trzeba będzie zwalniać ludzi, a tego chyba nikt nie pragnie, tym bardziej że leśnicy mają teraz coraz więcej obowiązków, chociażby ze względu na inwentaryzację przyrodniczą i rewizję planów urządzenia lasu w każdym niemal nadleśnictwie.
- Rok temu obiecywał Pan stworzenie pięciuset miejsc pracy w Lasach Państwowych.
- Rzeczywiście, w ciągu półtora roku zwiększymy zatrudnienie, zgodnie z obietnicą, nawet o 530 etatów, bo takie są potrzeby. Wynikają one m.in. z wcześniejszej redukcji – chociaż częściowo chcielibyśmy naprawić niektóre niezawinione przez nas krzywdy. Już od 1 kwietnia tego roku zatrudnimy 330 osób na etatach, a w przyszłym roku, również na wiosnę, najprawdopodobniej przyjmiemy kolejne 200 osób do pracy. Jest to dokładnie rozpisane według nadleśnictw i dyrekcji regionalnych LP.
- Czy w związku z tym planuje się powołanie nowych, a może reaktywowanie zlikwidowanych wcześniej nadleśnictw?
- Na to pytanie odpowiem zdecydowanie – nie. Dwa nadleśnictwa zostały przywrócone: Daleszyce i Trzebciny. W jeszcze jednym, nie chcę w tej chwili mówić, które mam na myśli, po poprzedniej restrukturyzacji bardzo szwankował nadzór. Dochodziło do wielu poważnych konfliktów oraz nadużyć. Musimy to jakoś rozwiązać. Chociaż wniosków o powołanie nadleśnictw było kilka, co najmniej cztery, po przeanalizowaniu wszystkich argumentów okazało się, że za utworzeniem jest ich dużo mniej niż przeciw utworzeniu.
- W związku z ostatnimi zmianami personalnymi na szczytach władzy leśnej proszę powiedzieć, czy planuje Pan jeszcze jakieś zwolnienia?
- Już na początku swojej działalności uważałem, że niektórzy dyrektorzy regionalnych dyrekcji LP powinni zostać z różnych względów odwołani ze stanowiska. Stało się to jednak dopiero po roku, po dokładnej analizie ich poczynań. Zresztą każdego roku będą takie oceny przeprowadzane, w tym celu trwają m.in. różne kontrole. Chciałbym jednocześnie wyraźnie podkreślić, że wszyscy zwolnieni otrzymują propozycję innej pracy w Lasach Państwowych.
- No właśnie, pracownicy w terenie skarżą się na nieustanne kontrole...
- Rzeczywiście jest ich bardzo dużo, ale moim zdaniem jest taka potrzeba. Weźmy na przykład gospodarkę gruntami. Okazuje się, że aż 11 postępowań organów ścigania toczy się z różnym skutkiem w tego typu sprawach. Zresztą w wielu miejscach kraju kwestie zamiany czy wymiany gruntów wyglądają niedobrze. To oczywiste, że zamiana gruntów powinna się odbywać wyłącznie w interesie Lasów Państwowych, a nie innego podmiotu. Kontroluje się także wykonanie remontów i przebieg inwestycji, kwatery myśliwskie w ośrodkach hodowli zwierzyny, należących do Lasów Państwowych, bo jak się okazuje i tam jest sporo nieprawidłowości.
Wyrywkowo był także sprawdzany handel drewnem, ponieważ tuż przed wprowadzeniem nowych zasad sprzedaży w IV kwartale 2006 roku stwierdzono wiele mankamentów. Jeszcze raz przypomnę, że nowe zasady wprowadzono głównie po to, żeby skończyć z tymi nieprawidłowościami, gdyż m.in. interesowała się nami nawet ABW. Wydaje się także, że ludzie jakby nabrali zaufania – może do mnie, może do kierownictwa Lasów Państwowych – bo zaczynają pisać nie tylko anonimy na temat różnych spornych i trudnych spraw, które właśnie dzięki kontrolom staramy się najpierw poznać, a potem rozwiązywać.
- Na zakończenie, w związku ze zbliżającymi się Świętami Wielkanocnymi, czego chciałby Pan Dyrektor życzyć swoim pracownikom, a naszym czytelnikom?
- Chciałbym, żeby nabrali do mnie jeszcze większego zaufania i nie obawiali się pisać czy mówić o swoich niełatwych sprawach.
- Dziękuję za rozmowę.
Występowanie i prognoza
Foliofagi starszych drzewostanów sosnowych
Owady foliofagiczne starszych drzewostanów sosnowych wystąpiły w ub.r. na blisko 130 tys. ha, tj. powierzchni o około 50 proc. mniejszej w porównaniu z rokiem poprzednim. Zabiegi ochronne objęły 14 tys. ha, czyli o 64 tys. ha mniej (wpłynęło na to przede wszystkim niższe niż poprzednio zagrożenie drzewostanów ze strony boreczników).
Z materiałów prognostycznych wynika, że szkodliwe owady będą w tym roku zagrażały starszym drzewostanom sosnowym na blisko 83 tys. ha. W stopniu ostrzegawczym owady te wystąpią na około 160 tys. ha.
Jak zwykle brudnica
W obserwowanej od 1997 r. gradacji brudnicy mniszki największe zagrożenie drzewostanów sosnowych przez tego owada odnotowano w 2003 r. Powierzchnia, na której stwierdzono wówczas rójkę barczatki wyniosła blisko 320 tys. ha (zabiegami ochronnymi objęto około 120 tys. ha lasu). W następnych latach rozpoczęła się faza retrogradacji. W 2004 r. np. powierzchnia zagrożeń zmniejszyła się o około 50 proc.; w kolejnym roku obszar ten uległ dalszemu zmniejszeniu.
W ubiegłym roku brudnicę obserwowano na około 61 tys. ha, czyli podobnie jak w roku poprzednim. Szkodnik ten wystąpił w 91 nadleśnictwach 15 RDLP. Najbardziej zagrożone były, tak jak w 2005 roku, drzewostany RDLP Toruń (19,5 tys. ha), Gdańsk (9,3 tys. ha) i Wrocław (5,7 tys. ha). Zabiegami ochronnymi objęto blisko 9,2 tys. ha, tj. o około 2,5 tys. ha więcej niż rok wcześniej. Szkodnik ten przysparzał problemy głównie leśnikom RDLP Łódź, gdzie owada tego zwalczano na ponad 3,3 tys. ha oraz RDLP Toruń, gdzie powierzchnia zabiegów ochronnych wyniosła około 2,6 tys. ha.
Z prognozy występowania brudnicy mniszki, opracowanej na podstawie liczby motyli na grupach drzew kontrolnych (metodą transektów oraz motyli samców odławianych do pułapek feromonowych z atraktantem „Lymodor”) wynika, że szkodnik ten będzie zagrażał w br., łącznie na ponad 18 tys. ha, 47 nadleśnictwom 11 RDLP. W stopniu silnym wystąpi na prawie 2 tys. ha, średnim - na ponad 3,3 tys. ha i słabym - na blisko 13 tys. ha. Największe zagrożenie przewidywane jest w RDLP Toruń, gdzie szkodnik ten wystąpi na 6,5 tys. ha i Gdańsk - na 3,7 tys. ha. Pojawienie się mniszki w stopniu ostrzegawczym przewidywane jest w 136 nadleśnictwach 13 RDLP na około 65 tys. ha, w tym na ponad 25 tys. ha na terenie RDLP Toruń.
Boreczniki
Po 9 latach utrzymywania się liczebności populacji boreczników na niskim poziomie, zaobserwowano w 2005 r. wyraźny wzrost zagrożenia drzewostanów sosnowych przez tę grupę owadów. Boreczniki wystąpiły wówczas na ponad 106 tys. ha, czyli prawie czterokrotnie większej powierzchni w porównaniu z 2004 rokiem. Najbardziej zagrożone były drzewostany w nadleśnictwach położonych w centralnej i zachodniej Polsce, zwłaszcza lasach RDLP Toruń, gdzie gradacja objęła około 73 tys. ha. Zabiegi ochronne objęły ponad 49 tys. ha powierzchni leśnej, w tym na terenie RDLP Toruń 44,7 tys. ha, co stanowiło ponad 90 proc. całkowitej powierzchni, na której liczebność tego owada ograniczano.
W zespołach boreczników gatunkami dominującymi były borecznik sosnowiec i jasnobrzuchy, którym towarzyszyły borecznik podobny, krzewian oraz zielonożółty. W ub.r. powierzchnia występowania tych szkodników uległa czterokrotnemu zmniejszeniu i wyniosła 25,5 tys. ha. Największe zagrożenie wystąpiło w RDLP Toruń (prawie 12 tys. ha), Szczecin (3,4 tys. ha) i Zielona Góra (ponad 2,7 tys. ha). Zabiegi ochronne objęły blisko 1,1 tys. ha.
Na podstawie jesiennych poszukiwań kokonów boreczników w ściółce prognozuje się, że w 2007 roku owady te mogą pojawić się na blisko 16 tys. ha, w tym w stopniu słabym na 9,9 tys. ha, średnim na 3,9 tys. ha i silnym na około 2 tys. ha. Zagrożenie w stopniu ostrzegawczym przewidywane jest na ponad 18 tys. ha. Szkodniki te najbardziej zagrażają drzewostanom RDLP Szczecin, Toruń i Piła.
Poproch cetyniak
W ostatnim dziesięcioleciu największą powierzchnię drzewostanów sosnowych zagrożonych przez poprocha cetyniaka odnotowano w 1997 r. Owad ten wystąpił wówczas na około 140 tys. ha, a zabiegi ochronne objęły 52 tys. ha. W następnych latach powierzchnia z drzewostanów zagrożonych przez tego szkodnika zmniejszała się. W 2001 r. owada tego stwierdzono na 4,2 tys. ha, czyli powierzchni w ostatnim czasie najmniejszej. Jednak już rok później obszar ten prawie dwukrotnie się zwiększył, a w 2003 roku poproch zagrażał już blisko 17 tys. ha lasu.
W kolejnym roku szkodnik ten wystąpił z jeszcze większym nasileniem, co wyraziło się 65-proc. wzrostem powierzchni jego występowania (na blisko 28 tys. ha). Zabiegi ochronne wykonano wówczas na ponad 2 tys. ha. W 2005 r. obszar w różnym stopniu zagrożony przez poprocha cetyniaka uległ dalszemu zwiększeniu. Owada tego obserwowano na ponad 36 tys. ha; największe zagrożenie wystąpiło w drzewostanach sosnowych RDLP Szczecinek. W ub.r. liczebność populacji tego owada zmniejszyła się. Szkodnika tego obserwowano w 49 nadleśnictwach 13 RDLP na około 10 tys. ha, czyli w porównaniu z rokiem poprzednim, powierzchni ponad trzykrotnie mniejszej. Największe zagrożenie stwierdzono w RDLP Toruń (prawie 2,8 tys. ha) i Gdańsk (1,6 tys. ha).
W tym roku poproch cetyniak może wystąpić na ponad 3 tys. ha w 8 nadleśnictwach 4 RDLP. Najbardziej szkodnik ten zagraża północno-zachodnim rejonom kraju, zwłaszcza drzewostanom RDLP Szczecin. Tam owad ten może wystąpić na około 2,6 tys. ha. Zagrożenie w stopniu słabym obejmuje 1,8 tys. ha, średnim - 857 ha i słabym - 358 ha. W stopniu ostrzegawczym owad ten może wystąpić na około 5,2 tys. ha w 30 nadleśnictwach 5 RDLP.
Barczatka, osnuje, strzygonia choinówka i inne
W latach 2002-2005 powierzchnia drzewostanów zagrożonych przez barczatkę sosnówkę stopniowo się zmniejszała. Przełom nastąpił w roku ubiegłym, kiedy to szkodnika tego obserwowano na obszarze o ponad 5,4 tys. ha większym w porównaniu z rokiem poprzednim. Barczatka wystąpiła w ub.r. na blisko 15,6 tys. ha w 24 nadleśnictwach 9 RDLP. Na przykład w drzewostanach RDLP Wrocław zabiegi ochronne objęły 2,1 tys. ha powierzchni leśnej a Zielona Góra - 459 ha (były to największe powierzchnie objęte tymi zabiegami).
Tendencja wzrostu występowania barczatki utrzyma się również i w tym roku. Jesienne kontrole liczebności populacji tego owada wykazały, że może on zagrażać blisko 25 tys. ha lasu w 31 nadleśnictwach 8 RDLP (jest to około czterdziestokrotnie większa powierzchnia w porównaniu z prognozą poprzedniego roku). Zagrożenie w stopniu słabym przewidywane jest na około 16 tys. ha, średnim - na ponad 6 tys. ha oraz silnym - na ponad 2,6 tys. ha. Owad ten zagraża najbardziej drzewostanom RDLP Zielona Góra, gdzie może wystąpić na blisko 17,5 tys. ha.
W latach 2002-2004 osnuje: gwiaździsta i czerwonogłowa występowały na 10 tys. ha. Natomiast w 2005 r. owady te stwierdzono na około 6,8 tys. ha. Z kolei w ub.r. zagrożenie drzewostanów przez te szkodniki uległo dalszemu zmniejszeniu. Występowanie osnui gwiaździstej stwierdzono na ponad 5,5 tys. ha w 36 nadleśnictwach 14 RDLP. Największe powierzchnie leśne szkodnik opanował na terenach RDLP Łódź, gdzie wystąpił na około 1,4 tys. ha oraz Gdańsk - na około 1,1 tys. ha. Zabiegami chemicznego ograniczania liczebności tego owada objęto ponad 1 tys. ha powierzchni leśnej, w tym w RDLP Katowice - 439 ha oraz Poznań - 428 ha. Natomiast osnuję czerwonogłową obserwowano na 34 ha w Nadleśnictwie Kobiór (RDLP Katowice).
W tym roku zagrożenie drzewostanów sosnowych przez osnuję gwiaździstą przewidywane jest na około 3 tys. ha w 25 nadleśnictwach 7 RDLP, przy czym w stopniu słabym owad ten wystąpi na ponad 1 tys. ha, średnim - na 814 ha i silnym również na około 1 tys. ha. Występowanie w stopniu ostrzegawczym przewidywane jest na blisko 2,4 tys. ha w 19 nadleśnictwach 7 RDLP.
Ostatnia gradacja strzygoni choinówki rozpoczęła się dziesięć lat temu. Powierzchnia występowania szkodnika podczas trwania tej gradacji zwiększała się w kolejnych latach (z około 4,4 tys. ha w 1998 r. do ponad 274 tys. ha w 2000 r.). Rok później nastąpiło załamanie gradacji i szkodnik ten wystąpił już jedynie na około 78 tys. ha. W następnych latach zagrożenie przez strzygonię choinówkę uległo dalszemu zmniejszeniu. W 2005 r. np. powierzchnia, gdzie szkodnik ten występował zmniejszyła się o ok. 65 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Z kolei rok temu obszar ten zwiększył się dwukrotnie. Owada tego obserwowano na blisko 7,9 tys. ha w 28 nadleśnictwach 8 RDLP, w tym na ponad 4,8 tys. ha w drzewostanach sosnowych RDLP Toruń.
Zgodnie z wynikami jesiennych poszukiwań przewiduje się, że owad ten może wystąpić na ponad 18 tys. ha w 63 nadleśnictwach 10 RDLP. W stopniu słabym zagrożenie przewidywane jest na około 14 tys. ha, średnim - na ponad 3,2 tys. ha i słabym - na 725 ha. Strzygonia choinówka najbardziej zagraża drzewostanom sosnowym RDLP Zielona Góra, gdzie może wystąpić na 6,1 tys. ha. Zagrożenie w stopniu ostrzegawczym przewidywane jest na ponad 36 tys. ha w 108 nadleśnictwach 12 RDLP.
W 2006 r. stwierdzono liczniejsze występowanie siwiotka borowca. Owad ten wystąpił na ponad 3,4 tys. ha w 14 nadleśnictwach 6 RDLP. Była to ponad dwukrotnie większa powierzchnia w porównaniu z rokiem poprzednim. Najbardziej szkodnik ten zagrażał drzewostanom RDLP Gdańsk, gdzie wystąpił na około 1,1 tys. ha. W tym roku siwiotek wystąpi tylko w stopniu słabym - na 25 ha w Nadleśnictwie Sarbia (RDLP Piła) oraz w stopniu ostrzegawczym - na ponad 4 tys. ha w 14 nadleśnictwach 3 RDLP, przy czym na terenie RDLP Toruń pojawi się na blisko 2,8 tys. ha. Sześć lat temu na około 3,3 tys. ha obserwowano mszyce sosnowe.
Szkodniki te najczęściej występowały w mocno osłabionych drzewostanach. Owady te żerują na pniach i grubszych gałęziach starszych drzew. W 2002 roku powierzchnia zagrożona przez te szkodniki wyniosła blisko 11 tys. ha, a rok później zmniejszyła się do około 2,5 tys. ha. Tendencja spadkowa utrzymała się również w 2004 roku, kiedy to szkodnik ten wystąpił już tylko na 594 ha. Dwa lata temu zagrożenie powodowane przez mszyce utrzymało się na poziomie zbliżonym do roku poprzedniego. Natomiast w ub. roku powierzchnia zagrożona zmniejszyła się do 178 ha. Obecność owadów odnotowano w 48 nadleśnictwach 16 RDLP.
W roku ubiegłym w starszych drzewostanach sosnowych wystąpiły i inne owady (niosły jedynie lokalne zagrożenia). Na przykład w Nadleśnictwie Oława (RDLP Wrocław) na 44 ha obserwowano czerwca korowinowca, którego pojawienie się na 42 ha ograniczano zabiegiem ochronnym. W Nadleśnictwie Osie (RDLP Toruń) na 20 ha wystąpił opaślik sosnowiec, a w trzech nadleśnictwach: toruńskiej, łódzkiej i wrocławskiej dyrekcji LP na 315 ha wystąpiła igłówka sosnówka.
Danuta Woreta, Robert Wolski
Instytut Badawczy Leśnictwa w Warszawie

