Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start Media Prasa leśna „Głos Lasu” Archiwum 2006 Głos Lasu 8/2006

Głos Lasu 8/2006

przez Marek Matecki Ostatnio zmodyfikowane 2006-08-22 13:05

Głos Lasu 8/2006

Trudno kupić harwester przez Internet

Z Markiem Jankowskim - dyrektorem ds. marketingu Targów Bydgoskich „Sawo”, współorganizatorem targów leśno-drzewnych i ekologicznych Eko-Las w Tucholi rozmawia Jerzy Drabarczyk.

- Niebawem, od 6 do 8 września jedna z najważniejszych w tym roku w kraju imprez targowych branż: leśno-drzewnej i ochrony środowiska - targi Eko-Las w Tucholi. Kto będzie honorowym patronem targów i kto wchodzi w skład współorganizatorów?

- Ponieważ impreza rzeczywiście uzyskała rangę najważniejszych targów leśnych w cyklu tegorocznym, stąd patronatu udzielili minister środowiska wraz z dyrektorem generalnym Lasów Państwowych. Ponadto imprezie patronują rektorzy szkół wyższych, gdzie znajdują się kierunki leśne: AR w Poznaniu oraz SGGW w Warszawie. Oczywiście nie można zapomnieć o jednym z najważniejszych patronów i zarazem partnerów, czyli Stowarzyszeniu Przedsiębiorców Leśnych im. Mieczysława Wierzbickiego z siedzibą w Gołuchowie, a także gospodarzu terenu, czyli dyrektorze RDLP w Toruniu.

- Czy targi w tym roku odbywają się pod jakimś hasłem?

- Nie, nie mają szczególnego hasła. Oczywiście ich obszar tematyczny dotyczy wszystkiego tego, co wiąże się z gospodarką leśną i przemysłem drzewnym, zwłaszcza w zakresie tzw. grubej obróbki drewna. Wspólnym mianownikiem natomiast obu branż jest ochrona środowiska, i co się z tym wiąże eksploatacja tegoż lasu z zachowaniem wszelkich prawideł zrównoważonego rozwoju, czyli elementarnych zasad ekologii i ochrony ekosystemów leśnych.

- Czy wiadomo już ilu wystawców będzie się w Tucholi prezentować?

- Spodziewamy się udziału blisko 100 firm, co w porównaniu z ubiegłym rokiem stanowiłoby 30 proc. wzrost liczby wystawców. Do ostatniej bowiem chwili w firmach podejmowane są decyzje co do udziału w imprezie, zwłaszcza w wypadku nowych oferentów. Natomiast grono naszych tzw. stałych bywalców stawi się praktycznie w komplecie. Wśród nich będą znani, najważniejsi producenci i dystrybutorzy maszyn oraz sprzętu leśnego. Dołączą do nich w tym roku nowe firmy, które dotąd targi obserwowały, akceptują ich formułę oraz miejsce realizacji. Nowością w tym gronie będzie natomiast grupa wystawców zagranicznych przygotowana przez dwóch znanych organizatorów targów leśnych: szwedzką Elmię i niemiecki KWF. Te dwie organizacje wraz z podpisanym z nami porozumieniem zyskały rolę, nazwijmy to, gospodarza wspólnego stoiska firm zagranicznych. Tu spodziewamy się 15 - 20 zagranicznych wystawców oferujących sprzęt leśny, maszyny i urządzenia dla gospodarki leśnej.

- Czy wśród oferentów pojawią się też firmy reprezentujące również rynki wschodnie i czy Polska ma szansę bycia pomostem w przekazywaniu technologii zarówno z zakresu gospodarki leśnej jak i ochrony środowiska między kierunkami wschodnim i zachodnim?

- Były ze strony niektórych firm po wschodniej stronie naszej granicy pytania, prośby o przekazanie szczegółowej oferty, natomiast do dziś nie mamy potwierdzenia co do uczestnictwa jakiejkolwiek firmy z tych krajów. Natomiast ważne jest, szczególnie dla naszych wystawców, że w gronie odwiedzających tucholskie targi tradycyjnie już pojawiają się delegacje z byłych republik radzieckich. My też staramy się dbać o tego rodzaju kontakty promując naszą imprezę, starając się jak najszerzej docierać do adresatów po tej stronie świata z informacją o targach i zaproszeniami.

- Do tej pory w Tucholi było tak, że imprezie targowej równolegle towarzyszyły różnego rodzaju wydarzenia, myślę tu o seminariach czy sesjach naukowych. Do tego dochodziły imprezy sportowe - mecze piłkarskie, zawody drwali itp. Czy tak będzie i w tym roku?

- To już stało się tradycją, że nie zapominamy o całej oprawie imprez towarzyszących i staramy się dotrzymywać tej zasady. Również podczas tegorocznych targów będą konferencje i seminaria. Jest to efekt naszej ścisłej, wieloletniej współpracy z AR w Poznaniu, z której dwie katedry: Techniki Leśnej oraz Inżynierii Środowiska Pracy wspomagają nas merytorycznie w kwestiach dotyczących przygotowania programu konferencyjno-seminaryjnego. Pierwszego dnia odbędzie się seminarium dotyczące bezpieczeństwa pracy w leśnictwie. W jego trakcie zaprezentowanych zostanie dziewięć referatów przygotowanych zarówno przez przedstawicieli środowiska naukowego, w tym między innymi z Wydziału Leśnego AR w Krakowie oraz AR w Poznaniu. W realizację seminarium włączą się także przedstawiciele okręgowych inspektoratów pracy. Zorganizowana też zostanie konferencja o charakterze technicznym. Tu chodzi nam o stworzenie okazji do zderzenia polskich doświadczeń z zakresu gospodarki leśnej z doświadczeniami zagranicznymi, w czym pomogą uczestniczący w targach przedstawiciele Elmii i KWF.
Ale przewidziane są nie tylko seminaria i konferencje. Jest również tzw. lżejszy program imprez towarzyszących. Tradycyjnie już, to będzie jego ósma edycja, rozgrywany będzie piłkarski turniej nadleśnictw o puchar dyrektora generalnego LP. Z kolei, z inicjatywy prezesa Stowarzyszenia Przedsiębiorców Leśnych, już po raz czwarty odbędzie się otwarty turniej w strzelectwie z broni śrutowej. Kolejna propozycja to zawody drwali. W tym roku, mimo naszych usilnych starań, nie będą to jeszcze mistrzostwa Polski, a zawody rozgrywane z udziałem przedstawicieli zakładów zrzeszonych w SPL. Zmierzamy jednak do tego i szukamy takiej formuły, aby w porozumieniu z DGLP i SPL wrócić do tradycji organizowania mistrzostw Polski drwali. Chcemy w ten sposób nie zapominać, mimo wielkiej mechanizacji prac w lasach, o randze tego zawodu.

- Czy dwuletni cykl organizowania centralnych imprez targowych uważa pan za dobre rozwiązanie?

- Wracając do historycznego momentu podpisania porozumienia z LZD w Rogowie chcieliśmy w ten sposób wspólnie uporządkować kalendarz targów leśno-drzewnych w Polsce co było wielokrotnie postulowane przez samych wystawców. Z kolei każdemu organizatorowi zależy na tzw. portfelu zamówień w cyklu corocznym. Mamy jednak świadomość, że to rynek będzie decydował o tym, czy dana impreza branżowa może być organizowana co roku czy co dwa lata.
Myślę jednak, że w wypadku gospodarki leśnej dwuletni cykl jest najbardziej racjonalnym rozwiązaniem, szczególnie z powodu tzw. chłonności finansowej, co wiąże się na przykład z przygotowaniem pokazów czy logistyką i kosztami po stronie wystawców, którzy muszą transportować przecież z miejsca na miejsce nieraz wielkie maszyny. Opowiadając się za dwuletnim cyklem targowym uważam, że imprezy nasze będą się też nieco różniły - u nas na przykład będzie się kładło duży nacisk na pokazy terenowe w lesie. Ale zobaczymy, trzeba nabrać doświadczenia, aby móc wyciągać dalsze wnioski.
Zwrócę jeszcze uwagę na fakt, że w rocznym kalendarium targowym w Polsce poza targami w Tucholi i Rogowie pojawiają się jeszcze inne imprezy o tematyce leśnej. Cóż, rynek jest wolny i nie uda się go do końca uporządkować. Myślę jednak, że sami wystawcy muszą zdecydować czy w danej imprezie brać udział.

- Jaka jest opinia zarówno wystawców, jak i zwiedzających o tucholskich targach i czy są wystawcy biorący udział od początku istnienia tej imprezy?

- Trudno mi przenosić głosy wystawców, choć też spotykam się z miłymi opiniami na temat naszej imprezy. Z pewnością powtarzalność uczestnictwa w targach jest dość istotnym wyznacznikiem, na ile dana impreza jest firmie przydatna i z którą się przez coroczne w niej uczestnictwo identyfikuje. Szacuję, że około 30 - 40 proc. wystawców, to firmy które przybywają do nas od początku m.in. Ośrodek Techniki Leśnej z Jarocina czy Silvapol z Poznania, albo wielu innych, którzy byli na targach wielokrotnie choć z przerwami.

- Czy po wejściu Polski do Unii Europejskiej obserwuje się wzrost zainteresowania wystawców zagranicznych polskim rynkiem leśno-drzewnym oraz zagadnieniami związanymi z ekologią i ochroną środowiska?

- Symbolicznie na tucholskich targach, organizowanych w 2004 roku dwa miesiące po akcesji, powiewała obok naszej flagi państwowej również flaga unijna. Chcieliśmy w ten sposób podkreślić naszą otwartość na udział w targach firm z obszaru Wspólnoty. I to symboliczne powieszenie flagi spełniło nasze oczekiwania, czego przykładem będzie wrześniowy przyjazd kilkunastu firm skandynawskich i niemieckich zorganizowanych przez wspomniane już Elmię i KWF. Tym samym jest to również otwarcie się naszej imprezy na to, żeby móc czerpać z przykładów i doświadczeń oraz dorobku technicznego skandynawskich i niemieckich firm, a także korzystać z ich ofert - bo taki jest również cel ich udziału w tucholskiej prezentacji. Być może dzisiaj wielu przedsiębiorców leśnych finansowo nie stać na usprzętowienie się w takim wymiarze, jaki prezentuje oferta zagraniczna, to z biegiem czasu myślę, że będą jednak warunki do tego, aby przedsiębiorcy leśni mogli nabywać sprzęt i urządzenia firm, które mają w ich produkcji duże doświadczenie. Zwłaszcza, jeśli chodzi np. o pozyskanie drewna, jego zrywkę i wszystko to, co w gospodarce leśnej jest niezbędne. Z całą pewnością też nie musimy się wstydzić naszych doświadczeń, naszego dorobku. I myślę, że zarówno Szwedzi jak i Niemcy mają tego świadomość, wiedzą, jaki jest nasz potencjał, jeśli chodzi o lasy w Polsce, jakie są roczne wskaźniki pozyskiwania drewna i w związku z tym, jakie jest zapotrzebowanie na sprzęt. Pomału dostrzegają więc potrzebę wejścia na nasz rynek i tworzenia oferty dla niego przyswajalnej. I choć jest to jeszcze kwestią czasu podkreślę jeszcze raz, że prędzej czy później dojdzie do pełnej swobody nabywania sprzętu, maszyn i urządzeń, wykorzystywania przy pracach leśnych najlepszych technik i technologii przez naszych przedsiębiorców leśnych.

- W dobie bezpośrednich kontaktów, również z wykorzystaniem Internetu, świat bardzo się skurczył. Czy pana zdaniem imprezy targowe, chociażby takie jak ta, o której mówimy będą nadal cieszyć się zainteresowaniem oferentów i potencjalnych klientów?

- Myślę, że mimo szalonego rozwoju możliwości komunikowania się, przez Internet, formuła targów w tradycyjnym wydaniu nigdy nie stanie się archaiczną i nie zostanie pozbawiona możliwości realizacji. Po prostu targi dają możliwość bezpośredniego kontaktu - potencjalny nabywca, przyszły użytkownik danej oferty handlowej ma możliwość obejrzenia danego produktu, zadawania pytań, słuchania wyjaśnień, itp. Ten bezpośredni kontakt jest bardzo ważnym instrumentem handlowo-marketingowym, szczególnie w wypadku oferty maszyn i urządzeń branży leśnej i drzewnej. Trudno przecież kupić harwester przez Internet, to są zbyt duże pieniądze, to jest zbyt poważne przedsięwzięcie. Uważam więc, że targów w wydaniu standardowym, a więc bezpośredniego kontaktu między zainteresowanymi stronami nic nie zastąpi.

- Dziękuję za rozmowę.