Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start Media Prasa leśna „Głos Lasu” Archiwum 2006 Głos Lasu 12/2006

Głos Lasu 12/2006

przez Sniegocki Ostatnio zmodyfikowane 2006-12-14 14:26

W grudniowym numerze m. in. Zamieranie jesionu - poszukiwanie przyczyn, Powstrzymać chrabąszcza, Pomóżmy kasztanowcom, Zmiany klimatu głównym tematem targów Poleko 2006, Żubr w Bieszczadach.

GL 12/2006

W numerze:

  • Zamieranie jesionu - poszukiwanie przyczyn;
  • Powstrzymać chrabąszcza! (2);
  • Śniegołomy na Warmii i Mazurach;
  • Tylko ze świadectwem;
  • Ochrona nietoperzy;
  • Zakłady Lasów Państwowych;
  • Przyczynek do dyskusji o sytuacji ZUL-i;
  • Pomóżmy kasztanowcom;
  • Zmiany klimatu głównym tematem targów Poleko 2006;
  • Submisja drewna cennego w Brzesku;
  • Społeczny wymiar etatu;
  • Polsko-niemiecka współpraca w rejonie przygranicznym;
  • Żubr w Bieszczadach;
  • Popyt na stroisz zagraża jodłom;
  • Pogrom mistrzów;
  • Jubileusz pod znakiem wspomnień;
  • Jaka przyszłość szkolnictwa leśnego;
  • Czar świąt tkwi w aromatach;
  • Warto przeczytać;
  • Leśnictwo i drzewnictwo w prasie zachodniej;
  • Rady i porady;
  • Plantacje choinek uprawą rolną?

Zamieranie jesionu - poszukiwanie przyczyn

Od kilkunastu lat obserwuje się w naszym kraju nasilające się zjawisko zamierania jesionu. W większej skali objawy zamierania jesionu obserwowane były od 2002 roku w Szwecji, a od 2005 r. także w Austrii.

Objawy zamierania dotyczą jesionów różnych klas wieku, odnowionych zarówno w sposób naturalny jak i sztuczny, rosnących na różnych siedliskach, przy czym, zależnie od lokalnych warunków, nasilenie i tempo zamierania wykazuje zróżnicowanie. Używane pojęcie „zamieranie jesionu”, podobnie jak w wypadku innych gatunków drzew leśnych należy traktować szerzej, biorąc pod uwagę skutki oddziaływania wielu czynników sprawiających, że lokalnie mogą pojawiać się odmienne typy objawów chorobowych. W pojęciu tym mieszczą się zarówno objawy będące wynikiem chorób infekcyjnych jak i oddziaływania czynników abiotycznych, np. długotrwałego podtopienia, oddziaływań przemysłowych czy też wpływu niskich temperatur. W celu określenia istoty każdej choroby ważne jest poznanie pierwotnych objawów chorobowych, które w konsekwencji wyzwalają powstawanie często łatwiej dostrzegalnych objawów wtórnych.

Objawy więdnięcia liści latem

Więdnięcie liści i nekrozy

Z badań w południowej i wschodniej Polsce oraz lokalnie w północnych rejonach kraju wynika, że w zdecydowanej większości w początkowych etapach zamierania występują u jesionów objawy więdnięcia liści, a także lokalne nekrozy na pędach głównych i gałęziach. Więdnięcie i usychanie liści w całej koronie lub jej części można obserwować przez cały okres wegetacyjny, jednak ze szczególnym nasileniem w jego pierwszej połowie. W maju i na początku czerwca jest to objaw dość niepozorny, gdyż dotyczy liści w początkowej fazie rozwoju. W lipcu i sierpniu natomiast, gdy liście są w pełni rozwinięte, zjawisko to jest już wyraźnie widoczne; zaschnięte liście w niedługim czasie opadają lub utrzymują się na pędach nawet do końca okresu wegetacyjnego.

Wiele przyczyn

Więdnięcie liści u roślin jest na ogół objawem wtórnym, mogącym mieć różnorodne przyczyny. W wypadku chorób grzybowych może być to nekroza korzeni lub części nadziemnych, wytwarzanie przez sprawcę choroby toksyn, względnie zatkanie naczyń przez rozwijające się w nich strzępki grzybni lub przez wcistki i substancje gumowe wytwarzane przez roślinę pod wpływem sprawcy, co ogranicza lub uniemożliwia transport wody.
Z dotychczasowych badań, odnoszących się do młodych jesionów wynika, że ich proces chorobowy rozpoczyna się najczęściej od lokalnych nekroz na pędach głównych i gałęziach - głównie wokół miejsc usytuowania pączków oraz nasad odgałęzień bocznych. Kora w obrębie nekroz ulega nieregularnym, smugowatym, jasno- i ciemnobrunatnym przebarwieniom, na grubszych pędach zapada się nieco i pęka. Charakterystycznym i częstym objawem na tym etapie rozwoju choroby jest brunatnienie miazgi, nie tylko w obrębie nekrozy, ale na przestrzeni kilku- do kilkunastu centymetrów w górę i w dół od miejsca infekcji, przy pozostawaniu na tych odcinkach żywego miękiszu korowego. Po jakimś czasie dochodzi tam do całkowitej nekrozy pędu, po czym w dalszej kolejności zamiera cała część drzewa powyżej nekrozy, co uwidacznia się więdnięciem i zamieraniem liści. Nekroza postępując dalej w dół pędu powoduje więdnięcie liści na niżej usytuowanych gałęziach, co nierzadko kończy się śmiercią całych drzewek. Obserwuje się też sytuacje, gdzie dalszy postęp nekroz jest ograniczony - wówczas na strzałkach i gałęziach żywych jesionów występują liczne lokalne nekrozy, bez objawów więdnięcia liści i zamierania korony.

Fialidy i konidia Chalara fraxinea

Dotychczas nieznany

Wyniki badań wskazują również, że w tkankach pędów z zaczątkami nekroz i brunatnieniem miazgi pod żywą korą wewnętrzną, co wiąże się często z więdnięciem liści, u większości z dotychczas badanych jesionów występuje ten sam gatunek grzyba. Po wielostronnych badaniach taksonomicznych stwierdzono, że jest to gatunek dotychczas nieznany (został opisany przez autora artykułu w czasopiśmie „Forest Pathology” jako nowy, pod nazwą Chalara fraxinea - przyp. red.). Gatunek ten można wyizolować z chorych pędów po ich dezynfekcji chemicznej, bez konieczności stosowania selektywnych pożywek. Z powodu jednak powolnego wzrostu może być ograniczany w rozwoju przez grzyby szybciej rosnące, które mogą wtórnie lub jako endofity również występować w chorych tkankach. Na wygląd kolonii Ch. fraxinea wpływ ma rodzaj zastosowanej pożywki. Na przykład na pożywce glukozowo-ziemniaczanej kolonia jest rdzawobrunatnawa, ma strukturę wełnistą. Ponadto wykazuje mniejszą tendencję do tworzenia sektorów o zróżnicowanej morfologii, niż na pożywce agarowo-maltozowej. Pewną trudnością w identyfikacji tego gatunku może być brak zarodnikowania w niektórych koloniach lub późne, niekiedy dopiero po około 6 - 10 tygodniach, ukazywanie się zarodników. Na strzępkach zaczynają wtedy wyrastać liczne fialidy z endogenicznie powstającymi konidiami, które układają się w łańcuszki albo, znacznie częściej, skupiają się w postaci kropli nad ujściem fialidy zwanym kolaretą.
Z fitopatologicznego punktu widzenia ważne jest poznanie właściwości patogenicznych tego gatunku. Wstępne testy, polegające na zakażaniu pędów żywych kilkuletnich jesionów wskazują, że Ch. fraxinea jest w stanie powodować nekrozy pędów oraz w ciągu kilku tygodni więdnięcie i usychanie liści w koronach drzew. Jeżeli dalsze badania potwierdzą dotychczasowe wyniki odnośnie dużego areału występowania i patogeniczności tego gatunku będzie to oznaczało, że znaczna część symptomów obserwowanych w początkowych fazach zamierania jesionów jest wynikiem choroby infekcyjnej powodowanej przez Ch. fraxinea.


Tekst i zdjęcia:
Tadeusz Kowalski 
Katedra Fitopatologii Leśnej
AR w Krakowie

 


Powstrzymać chrabąszcza! (2)

Konferencje, spotkania, lustracje terenowe - ruszyła właśnie machina, której celem jest jak najszybsze opracowanie programu postępowania na obszarach zagrożenia trwałości lasu przez chrabąszczowate oraz jak najlepsze przygotowanie się do zabiegu ograniczenia liczebności jego populacji w 2007 r. Wstępem do tych działań była październikowa narada w Spale (RDLP Łódź) - nadleśnictwie, które chrabąszcze upodobały sobie najbardziej.

Problem szkód powodowanych przez pędraki w siedmiu łódzkich nadleśnictwach oraz w pojedynczych nadleśnictwach RDLP Radom i Krosno przestał być problemem lokalnym. Sytuacja jest na tyle poważna, że już oficjalnie mówi się o zagrożeniu trwałości lasu na tych terenach. W wielu obrębach i leśnictwach, a nawet całych nadleśnictwach - takim przykładem jest Spała - zostało wstrzymane pozyskanie w użytkowaniu rębnym. Leśnicy mają nadzieję, że zabieg chemiczny planowany na wiosnę przyszłego roku na tyle ograniczy populację chrabąszcza, że szkody powodowane przez pędraki staną się znośne pod względem gospodarczym. Nikt się oczywiście nie łudzi, że całkiem znikną. Problem jednak w tym, by w ogóle dało się tam gospodarować. Koszty planowanego zabiegu szacowane dzisiaj na około 5 mln zł zostaną sfinansowane z funduszu leśnego. Tak jest zawsze w podobnych sytuacjach i Lasy Państwowe są na to przygotowane. Jednak ze względu na obszar oraz natężenie zagrożenia, z którym przyszło się zmierzyć leśnikom, łódzka regionalna dyrekcja LP planuje także wystąpić do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska o dofinansowanie. Wszystko wskazuje na to, że plan ten ma szansę powodzenia.

Na 99 proc. Mospilan

Zespół, w którego składzie znaleźli się zarówno przedstawiciele DGLP, RDLP Łódź i Radom, Ministerstwa Środowiska, IBL, Zespołów Ochrony Lasu, BULiGL, zainteresowanych nadleśnictw jak i lokalnych samorządów, ponadto - Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody w Łodzi oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Łodzi uznał podczas narady w Spale za zasadną konieczność wykonania wiosną przyszłego roku wielkoobszarowego zabiegu ograniczenia populacji imago chrabąszcza majowego i kasztanowca. Zabiegiem objętych zostanie 7 nadleśnictw w RDLP Łódź oraz pojedyncze nadleśnictwa w RDLP Radom i Krosno. Dyrektor Generalny Lasów Państwowych wydał już odpowiednią decyzję w tej sprawie. Aktualnie powierzchnia, na której należałoby wykonać zabieg szacowana jest na około 40 tys. ha. Obszar ten precyzyjnie zostanie określony na początku grudnia, kiedy to Lasy Państwowe wraz z Instytutem Badawczym Leśnictwa rozpoczną procedurę starania się o zgodę ministra rolnictwa na jednorazowe zastosowanie preparatu systemicznego. - Jest to dla nas zupełnie nowa sytuacja, ponieważ ani Lasy Państwowe ani Instytut nigdy do tej pory nie występowały z takim wnioskiem - mówi Zbigniew Filipek z Wydziału Ochrony Lasu DGLP. - Nie wiemy ile trwa taka procedura. Jedno jest pewne. Musimy solidnie umotywować nasze wystąpienie, choć z tym nie powinno być problemu, bo przecież argumentów nie brakuje - dodaje.
Środkiem, który zostanie użyty do zabiegu będzie najprawdopodobniej Mospilan. Co do tego są zgodni zarówno leśnicy jak i producent preparatu, który jest zainteresowany dalszą współpracą z Lasami Państwowymi. Chce nawet podjąć starania, by zarejestrować ten środek do stosowania przeciw brudnicy mniszce.

Ochrona to nie wszystko

Do końca tego roku dla nadleśnictw, w których planowany jest zabieg zostaną opracowane programy postępowania hodowlano-ochronnego. Zrobią to same nadleśnictwa w porozumieniu z regionalnymi dyrekcjami LP Łódź i Krosno, które opracują program zbiorczy. W dokumentach tych znajdą się m.in. materiały dotyczące strat z powodu żeru pędraków oraz nakładów na zakładanie, pielęgnację i ochronę kolejnych upraw.

W RDLP Łódź leśnictwa zaatakowane przez pędraki zostały wyłączone z użytkowania rębnego13 listopada 2006 r. decyzją dyrektora łódzkiej regionalnej dyrekcji LP został powołany zespół zadaniowy w sprawie opracowania kompleksowego programu postępowania hodowlano-ochronnego dla RDLP Łódź na obszarach zagrożenia trwałości lasu przez chrabąszczowate na lata 2007-2011. - Problem chrabąszcza w RDLP Łódź już dawno przestał być tylko problemem z zakresu ochrony lasu - mówi Zbigniew Filipek. - Tam, gdzie mamy do czynienia z zagrożeniem trwałości lasu, a w łódzkich nadleśnictwach tak właśnie jest, muszą się w to włączyć także specjaliści z innych dziedzin - przekonuje. Dlatego w zespole oprócz zainteresowanych nadleśniczych, przedstawicieli ZOL w Łodzi, specjalistów ochrony lasu z IBL oraz reprezentanta DGLP znaleźli się także fachowcy z zakresu zagospodarowania lasu. Celem prac zespołu jest „wypracowanie zasad oceny stanu zagrożenia, rozmiaru zaistniałych szkód oraz wskazanie sposobów modyfikacji postępowania w zakresie planowania i realizacji działań gospodarczych w przedmiocie ochrony i zagospodarowania lasu, urządzania lasu, pozyskania, a także dokonanie oceny skutków ekonomicznych oraz ustalenie metodyki i zakresu monitorowania skutków wykonywanych działań”.
Wspomniany program to nie wszystko. W 2005 r. Instytutowi Badawczemu Leśnictwa został zlecony temat badawczy dotyczący opracowania zintegrowanej metody ochrony lasu przed szkodnikami drzew i krzewów. Koordynatorem i głównym wykonawcą został prof. Henryk Malinowski. W założeniach jest to jednak temat interdyscyplinarny. Nadleśniczowie tworząc swoje programy hodowlano-ochronne mają wskazać na elementy, z którymi sobie nie radzą. Wtedy decyzją DGLP do tematu mogą dołączyć także inni specjaliści, przede wszystkim z hodowli i urządzania lasu. Obecnie na ten cel przeznaczono 1,8 mln zł, ale problem jest jednak na tyle poważny, że władze leśne deklarują swoją elastyczność w tej kwestii.

Nie tylko w lasach państwowych

W RDLP Łódź zabieg chemiczny planowany jest na całym obszarze nadleśnictwa Spała oraz w obrębach i leśnictwach nadleśnictw: Smardzewice, Przedbórz, Brzeziny, Skierniewice, Piotrków i Tomaszów, a także w przylegających do nich lasach niepaństwowych oraz, po uzgodnieniu ze starostwami, w zagrożonych zadrzewieniach śródpolnych i alejach przydrożnych. Samica chrabąszcza, aby złożyć jaja, jest w stanie przelecieć około 5 km; dlatego planuje się, że strefa buforowa wokół zagrożonych powierzchni leśnych będzie wynosić około 6 km.
Tereny wokół cieków wodnych, ujęć wody i zabudowań będą wyłączone z zabiegu i traktowane jako powierzchnie referencyjne. Większy problem jest z rezerwatami przyrody, ponieważ zajmują one prawie 10 proc. obszaru przeznaczonego do zabiegu. Zdaniem Zbigniewa Filipka to dużo, zwłaszcza, że są to potencjalne wylęgarnie chrabąszcza. Dlatego łódzka dyrekcja LP zamierza wystąpić do ministra środowiska o zgodę na objęcie zabiegiem także tych terenów. - To trudne decyzje, ale i sytuacja jest naprawdę poważna - dodaje Zbigniew Filipek. Na terenach nie objętych zabiegami będą natomiast dalej prowadzone doświadczenia z grzybem Beauveria brogniartii. W niektórych miejscach, jak przyznają specjaliści z DGLP, dotychczasowe wyniki tych doświadczeń są zachęcające.

Zabieg to nie wszystko

Nikt już dzisiaj nie ma wątpliwości, że zabieg chemiczny nie rozwiąże radykalnie problemu chrabąszcza. Na opisywanych terenach występował on „od zawsze”. Nigdy jednak nie było tylu czynników jednocześnie, które by mu sprzyjały. Ubogie siedliska, wieloletni deficyt wilgoci oraz brak skutecznych metod szybkiego i znacznego ograniczenia jego populacji to tylko niektóre. - Podjęliśmy decyzję, że w przyszłym roku, podczas rójki szczepu głównego wykonamy zabieg chemiczny - mówi Aldona Perlińska, naczelnik Wydziału Ochrony Lasu DGLP. - Ale musimy sobie zdawać sprawę - kontynuuje - że to nie wszystko. W następnych latach będą rójki szczepów siostrzanych i wówczas też należy wykonać podobne zabiegi, oczywiście wtedy już punktowo, na dużo mniejszych powierzchniach. Działania leśników nie mogą się jednak skupić tylko na zabiegach chemicznych. - Jeśli znacznie rozrzedzimy populację chrabąszcza to być może zaczną przynosić efekty i inne działania. Rzecz w tym by trzymać go w ryzach, tak by była możliwa w miarę normalna gospodarka leśna na tych terenach. Ten jednorazowy zabieg, który będzie wiosną 2007 roku na pewno do końca nie rozwiąże problemu chrabąszcza - podsumowuje.

Tekst i zdjęcia:
Katarzyna Bielawska