Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start Media Prasa leśna „Głos Lasu” Archiwum 2005 Głos Lasu 06/2005

Głos Lasu 06/2005

przez admin Ostatnio zmodyfikowane 2006-02-27 11:36

Sosnowy las przecięty torami kolejowymi, łączącymi Warszawę z Krakowem. Kilkadziesiąt metrów od nasypu skromny polowy ołtarz z pocztami sztandarowymi Lasów Państwowych, kombatantów, związku strzeleckiego „Strzelec” w Białobrzegach i ochotniczych straży pożarnych z gminy Stromiec.

Leśnicy pamiętają o marszałku

Wokół kilkuset uczestników patriotycznej manifestacji zorganizowanej dla uczczenia 70. rocznicy pożegnania w tym miejscu marszałka Józefa Piłsudskiego. Inicjatorem uroczystości był nadleśniczy Nadleśnictwa Dobieszyn Jan Chryzostom Czachowski, potomek generała Czachowskiego z czasów powstania styczniowego.
17 maja rozpoczęła się wyjątkowa uroczystość, która nie tylko dla młodzieży była szczególną lekcją historii, a dla kombatantów spod sztandarów Armii Krajowej przypomnieniem trudnych lat wojny i okupacji, kiedy ideały twórcy II Rzeczpospolitej pozwalały wierzyć i żyć nadzieją na odzyskanie kiedyś wolności po sowieckim wyzwoleniu.
Uroczystość odbyła się dokładnie w miejscu, w którym 70 lat wcześniej leśnicy żegnali Józefa Piłsudskiego, o czym informował korespondent „Ech Leśnych”:
„Na południe od Warki w powiecie kozienickim szlak kolejowy na kilometrze 57,6 wkracza w granicę lasów państwowych podległych Nadleśnictwu Stachów (uroczysko Kępa Niemojewska) radomskiej dyrekcji Lasów Państwowych. Ten punkt graniczny ubrano w odświętno-żałobny strój, mający manifestować, że las, tak jak ludzie, korny składa hołd Wodzowi, który Swym czynem orężnym wyzwolił go z wrażej najeźdźczej niewoli, a odchodząc w zaświaty pozostawił go umiłowanej ponad wszystko Polsce, której dał wolność, granice, moc i szacunek”.
Przypomnienie w wystąpieniu nadleśniczego Czachowskiego powyższego opisu było zaskoczeniem dla młodych uczestników uroczystości. To, że kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy zaczynały się dopiero granice Lasów Państwowych, było dla nich niezrozumiałe. Potrzebne więc były wyjaśnienia leśników, że przed wojną lasy prywatne były na tak dużej powierzchni, iż dopiero tu można było na terenach Lasów Państwowych żegnać Józefa Piłsudskiego w jego ostatniej drodze na Wawel.
– Wydaje się, że dzięki tej lekcji historii obecnych na uroczystości młodych mieszkańców Ziemi Radomskiej nie trzeba będzie przekonywać do roli Lasów Państwowych, które dzięki swym pracownikom szanują przeszłość i narodowe pamiątki – podkreślał dyrektor generalny LP Janusz Dawidziuk. W nawiązaniu do uroczystości sprzed 70 lat powiedział: – Jestem przekonany o potrzebie uroczystego obchodzenia rocznic ważnych wydarzeń związanych z historią Polski i Lasów Państwowych, aby oddać hołd ludziom wybitnym, kształtować odpowiedzialne postawy obywatelskie. Postać marszałka Józefa Piłsudskiego i jego pożegnanie przez leśników z udziałem ówczesnego naczelnego dyrektora Lasów Państwowych Adama Loreta ze wszech miar zasługują na miejsce w pamięci narodowej.
Bardzo aktualnie zabrzmiały słowa wypowiedziane przez nadleśniczego Czachowskiego w końcowej części uroczystości, który zacytował twórcę niepodległej Polski Józefa Piłsudskiego: „Całe życie walczyłem o znaczenie tego, co zowią imponderabilia, jak honor, cnota, męstwo, w ogóle siły wewnętrzne człowieka, a nie dla starania o korzyści własne czy swego najbliższego otoczenia. Nie może być w państwie za wiele niesprawiedliwości względem tych, co pracę swą dla innych dają. Nie może być w państwie, gdy nie chce ono iść ku zgubie, za dużo nieprawości...”.

Leszek Wieliczko