Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start Media Prasa leśna „Głos Lasu” Archiwum 2005 Głos Lasu 03/2005

Głos Lasu 03/2005

przez admin Ostatnio zmodyfikowane 2006-02-27 11:34

Niemieckie leśnictwo, od lat w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej, jest jedyną gałęzią gospodarki w tym kraju wykazującą trwały deficyt. Przyczyny tego stanu tkwią jeszcze w latach 60., 70. i 80. ub. wieku, kiedy to w systemie administracji leśnej poszczególnych landów nie przykładano zbytniej wagi do efektywności gospodarowania, licząc na silne, bogate państwo. Nie starano się też o akceptację działań i tworzenie właściwego wizerunku leśnictwa wśród społeczeństwa. Na to nałożył się kryzys finansów publicznych związany ze zjednoczeniem Niemiec.

Perspektywy niemieckiego leśnictwa

Perspektywy gospodarki leśnej w Niemczech, obecny kryzys i szanse jego rozwiązania przedstawił goszczący w lutym w Polsce prof. Gerhard Oesten, dyrektor Instytutu Ekonomiki i Urządzania Lasu Wydziału Leśnego we Freiburgu, członek Kuratorium Instytutu Badawczego Leśnictwa w Badenii Wirtembergii. W zorganizowanym w warszawskiej SGGW spotkaniu z niemieckim naukowcem uczestniczyli reprezentanci polskiej nauki i praktyki leśnej: przedstawiciele uczelni, Instytutu Badawczego Leśnictwa, Lasów Państwowych, a także studenci Wydziału Leśnego.
Dzisiejszą sytuację niemieckiego leśnictwa prof. Oesten skomentował już na wstępie. – Jeszcze do niedawna wśród niemieckich leśników krążyło używane często i lekkomyślnie powiedzenie „Jak dobrze mają leśnicy – las rośnie i bez nich”. Ponieważ gospodarcze, społeczne czy polityczne otoczenie leśnictwa w Niemczech diametralnie zmieniło się w ostatnich latach, dziś, jeżeli już słowa te są wypowiadane, to w całkiem innej sytuacji i gorzkim tonie – „Jak źle mają leśnicy – las i bez nich rośnie” – mówił profesor.

Deficytowe leśnictwo

Obecnie większość gospodarstw leśnych w Niemczech osiąga ujemne wyniki finansowe. Sytuacja wielu z nich jest na tyle chwiejna, że wydarzenia klęskowe, np. huragany, jak „Lothar” przed kilkoma laty, czy ostatnie w Szwecji, potrafią w bardzo krótkim czasie zburzyć ich równowagę ekonomiczną. – W wyniku niskiej rentowności gospodarki leśnej zaniechane są inwestycje, a to z kolei ogranicza zdolność konkurencyjną niemieckiego leśnictwa w dłuższym okresie – mówił prof. Gerhard Oesten. – Pozytywne jest jednak to, że według inwentaryzacji następuje przyrost wielkości zasobów drzewnych. Jednak poprawa zarówno przyrostu jak i zasobów występuje w drzewostanach młodych oraz późnych klas wieku, dlatego nie możemy tych efektów w pełni wykorzystać ekonomicznie – uważa profesor.

Dopiero z drzewnictwem

Udział leśnictwa w niemieckim produkcie krajowym brutto wynosi zaledwie 0,6 promila, a liczba etatów w gospodarce leśnej to zaledwie 1 promil wszystkich miejsc pracy w Niemczech. Znaczenie ekonomiczne leśnictwo uzyskuje dopiero w powiązaniu z drzewnictwem, zwłaszcza że Niemcy są w Unii Europejskiej największym rynkiem produktów drzewnych. W dwóch sektorach – leśnym i drzewnym zatrudnionych jest około 1 mln osób, a wspólna wartość produkcji wynosi około 120 mld euro, czyli 3 proc. całego produktu krajowego brutto. Jednak udział wartości drewna w produktach gotowych jest niewielki. Tradycyjnej, zamkniętej w sobie, gospodarce leśnej bardzo trudno jest też być partnerem nowopowstających wielkich tartaków czy zakładów celulozowo-papierniczych.

Nie tylko ekonomia

Niemieckim problemem jest dziś to, że zarówno federacja, jak i kraje związkowe oraz gminy same tkwią w kryzysie finansowym. Państwo wycofuje się z subwencjonowania leśnictwa, co bezpośrednio rzutuje na jego sytuację, choć z drugiej strony powstają miejsca pracy w otoczeniu leśnictwa, np. w różnego rodzaju spółkach związanych z gospodarką leśną.
Obok kryzysu ekonomicznego państwa, kryzysu finansów publicznych, leśnictwo niemieckie napotyka dziś i inne przeszkody rzutujące na jego kondycję. Wśród problemów jest m.in. kwestia zagospodarowywania przestrzeni leśnej, zwłaszcza w obszarach gęsto zaludnionych. – Praktycznie nie mamy w Niemczech ekosystemów leśnych wolnych od tzw. wpływów zewnętrznych – mówi prof. Oesten. Do tego dochodzą dyskusje społeczne odnoszące się do pozaprodukcyjnych funkcji lasów (ochronnych, ekologicznych, rekreacyjnych). Spory uwydatniały się przy uchwalaniu nowych ustaw, m.in. dotyczących ochrony przyrody, prawa łowieckiego czy programu Natura 2000. Wynikają one z różnego postrzegania lasów przez społeczeństwo. – Ludzie z jednej strony widzą korzyści z gospodarki leśnej i chcą użytkować produkty z drewna, a z drugiej nie aprobują wycinania drzew i obecności maszyn w lesie. Jest to rezultat niewłaściwego lub niedostatecznego prezentowania społeczeństwu problemów leśnych i rzetelnego kreowania obrazu leśnictwa – zauważył Gerhard Oesten. Kontynuując ten wątek profesor dodał, że można wobec administracji leśnej sformułować zarzut, iż nie przywiązywała dużej wagi do tego, w jaki sposób prezentować społeczeństwu obraz leśnictwa.

Trzecia siła

Do niedawna wszyscy uczestnicy sceny leśnej, a więc zarówno ci którzy tworzą popyt na drewno, jak i ci którzy są dostawcami dla gospodarki leśnej (np. materiału odnowieniowego, maszyn i urządzeń), a także ci którzy korzystają ze społecznych funkcji lasu szukali porozumienia, rozwiązywania problemów poprzez politykę państwową, albo poprzez rynek. Dziś obok państwa i rynku istnieje trzecia siła, która wywiera znaczący wpływ na gospodarkę leśną. Są to organizacje pozarządowe zajmujące się m.in. ochroną przyrody, ochroną zasobów leśnych czy certyfikacją lasów. Państwo nie jest więc teraz tylko nadzorcą albo tylko właścicielem leśnym, ale pełni rolę rozjemcy, uczestniczy w tworzeniu zasad współpracy, organizuje „okrągłe stoły”, jest więc pośrednikiem w sprzecznych interesach. – Ze zmienioną rolą państwa trudno się dziś, zwłaszcza leśnikom starszej daty, którzy byli reprezentantami państwa silnego, pogodzić – mówi Gerhard Oesten.

Trzy poglądy

W dyskusjach na temat wychodzenia z kryzysu rozważanych jest w Niemczech kilka poglądów. Jednym z nich jest tzw. neoliberalna wizja leśnictwa. Sprowadza się ona do deregulacji, do pozostawienia wszystkiego niewidzialnej ręce rynku. W drugim rozwiązaniu rozważa się istotną rolę państwa, a w trzecim – ukierunkowanie na ekologię, na ochronę środowiska. Odnosząc się do wizji reprezentowanej przez poglądy neoliberalne prof. Oesten powiedział m.in.: – Ponieważ jesteśmy krajem bogatym w zasoby leśne, mamy wspaniałą infrastrukturę, czy to w odniesieniu do dróg czy informatyzacji, wszystkie funkcje lasu, w tym ekologiczne (utrzymanie czystości powietrza, utrzymanie zasobów wodnych, ochrona przyrody) muszą, zdaniem reprezentujących tę tezę, stać się produktami rynkowymi.
Poglądem przeciwnym jest wzmocnienie w gospodarce leśnej roli państwa. – Postrzeganie lasu jako dobra ogólnego bazuje na tym, że las jest niezbędną podstawą życia dla wszystkich. Zwolennicy tego poglądu są zdania, że właśnie ze względu na swoją specyfikę, wpływ na ekosystemy, na utrzymywanie zasobów wodnych, ochronę przyrody to państwo obowiązane jest otoczyć szczególną troską leśnictwo – mówił Gerhard Oesten. Dodał też, że ponieważ las stanowi podstawę przeżycia tak dla obecnego jak i przyszłych pokoleń, to zdaniem zwolenników tej tezy powinno się tworzyć zdrowe ekonomicznie gospodarstwa leśne. Należy w nich tak gospodarować, aby uzyskiwać niewielki zysk, ale w ramach ściśle wyznaczonych przez potrzeby ekologii. Państwowe subwencje dla gospodarstw leśnych są usprawiedliwione właśnie ze względu na funkcję, jaką las pełni w życiu społeczeństwa.
Trzeci pogląd, reprezentowany przez różnego rodzaju grupy i organizacje ekologiczne, ukierunkowany jest na ochronę przyrody, ochronę lasu. Zwolennicy tego poglądu starają się narzucić prymat ochrony przyrody w prowadzeniu gospodarstw leśnych.
– Spieramy się w ramach tych trzech wizji czy to w środowisku naukowym, czy bezpośrednio wśród leśników, ponieważ tu również zdania są podzielone. Jest walka pomiędzy poszczególnymi formami własności leśnej oraz pomiędzy leśnikami a innymi grupami społecznymi. Poszukujemy rozwiązań umożliwiających pokonanie kryzysu. Obok wyjścia z zapaści ekonomicznej potrzebujemy nowej identyfikacji leśnictwa. Obecni oraz przyszli leśnicy muszą zrozumieć, że przyszłość leśnictwa kształtuje społeczeństwo. Nie mają sensu wewnętrzne spory, ponieważ leśnictwo zbyt mało znaczy w gospodarce – podkreślił profesor Gerhard Oesten.

Subwencje i własność leśna

W dyskusji podsumowującej blisko półtoragodzinną prezentację nawiązywano głównie do bezpośrednich przyczyn kryzysu niemieckiego leśnictwa państwowego. Poruszano też problem subwencjonowania przez państwo przemysłu drzewnego, np. we wschodnich Niemczech. Interesowano się także stanem lasów i gospodarki leśnej w dużych organizacjach prywatnych.
Prof. Gerhard Oesten podkreślił, że w Niemczech przy braku jednolitego typu organizacji państwowych gospodarstw leśnych głównym kierunkiem wychodzenia z kryzysu jest oddzielenie nadzorczej i gospodarczej roli państwa. W realizacji tego kierunku myślenia poszukuje się nowych form prawnych dla państwowej własności, uwypuklających rolę wydajności. Może to być fundacja, urząd, albo wyodrębniony zakład.
– Wspólnym problemem tych wszystkich form organizacyjnych jest to, że każda z nich musi oprócz zwiększenia roli czynnika zysku uwzględniać również oczekiwania społeczne co do pozaprodukcyjnych funkcji lasu – mówił prof. Oesten.
Zdaniem niemieckiego naukowca ważnym problemem pozostaje racjonalizowanie kosztów. Można intensyfikować gospodarkę, eliminując np. z produkcji mniej wydajne tereny leśne i koncentrować się tylko na gospodarowaniu na terenach najbardziej wydajnych. Albo przeprowadzić tzw. outsourcing, pozbyć się wszelkiego balastu kosztów. Według profesora sama tylko orientacja gospodarstw leśnych na zysk nie jest jednak możliwa, ponieważ gospodarstwo leśne wpadło by w ogromne konflikty z otoczeniem. – Oczywiście musimy walczyć o zmniejszenie kosztów. Aby przetrwać na rynku, powinny być one mniejsze średnio o 15–20 proc. – uważa prof. Oesten. Mówiąc o subwencjonowaniu landów wschodnich profesor podkreślił, że transfer kapitału z zachodniej części Niemiec do wschodniej jest nadal ogromny, sięgający wielu miliardów euro, co rzeczywiście przez jakiś czas może pogarszać konkurencyjność leśnictwa sąsiadów, w tym Polski.
Nawiązując do sytuacji dużych prywatnych gospodarstw leśnych prof. Oesten zauważył, że również i tam coraz więcej do powiedzenia mają ekonomiści domagający się odsetek od leśnego kapitału. Obserwowany jest też proces pozbywania się majątku przez właścicieli, który uzyskany kapitał lokują w innej, bardziej zyskownej działalności. Powstają też specjalistyczne gospodarstwa, np. wykorzystywane jedynie lub głównie do polowań. Coraz częściej również właściciele dużych gospodarstw leśnych szukają ściślejszej współpracy z przemysłem drzewnym.

Jerzy Drabarczyk

Profesor Gerhard Oesten dla „Głosu Lasu”

– Które z elementów zarządzania polskimi lasami uważa Pan za najbardziej wartościowe i możliwe do wprowadzenia w lasach niemieckich, a być może i europejskich?

– Tym, czego na pewno może nauczyć się gospodarka leśna w Niemczech od gospodarki leśnej w Polsce jest jej dobre funkcjonowanie, potwierdzone wynikami działań. Sądzę również, że polskie leśnictwo państwowe ma również większe szanse niż w Niemczech na integrację z przemysłem drzewnym. W Niemczech największe szanse na wprowadzenie jakichkolwiek innowacji są właśnie w „łańcuchu przepływów” między leśnictwem a przemysłem drzewnym. Tak czy owak szanse na rozwiązania poprawiające efektywność gospodarki leśnej są, mimo wszystko, większe w Polsce.

– Jak widzi Pan profesor przyszłość i rangę lasów w gospodarce europejskiej i które funkcje spełniane przez lasy mają szanse na dynamiczny rozwój? Czy w przyszłości będą dominować funkcje produkcyjne, czy też inne, społeczne, np. ochronne, rekreacyjne?

– Odpowiem tylko za leśnictwo Europy Środkowej, ponieważ relacje czy to w Skandynawii, czy w basenie Morza Śródziemnego są nieco inne. Sądzę, że w Europie Środkowej te trzy funkcje spełniane przez lasy: produkcyjna, ochronna i rekreacyjna grają równorzędną rolę. Potrzebujemy więc strategii dalszego rozwoju wielofunkcyjności lasów. Potrzebujemy lasu, a w zasadzie jego funkcji ochronnych czy wypoczynkowych, ale jednocześnie las musi dostarczać gospodarce surowców, aby tworzyć wartość dodaną w całym łańcuchu działań gospodarczych.

– Kto, zdaniem Pana profesora, powinien płacić za realizację pozaprodukcyjnych funkcji lasu? Czy powinno to obciążać budżet państwa, czy raczej funkcje te powinny być opłacane przez korzystających z lasu, czyli obywateli?

– Pojęcie funkcje ochronne czy rekreacyjne lasu jest bardzo ogólne. Składa się na nie bardzo wiele różnorodnych elementów. W wielu przypadkach nie ma możliwości pobierania opłat za korzystanie z lasu i wtedy niektóre z tych kosztów ponosi państwo. Ale gdy gospodarstwo leśne zmienia np. sposób użytkowania lasu, ponieważ wymaga tego ochrona zasobów czy też źródeł ujęć wody, wówczas na pewno taka sytuacja jest możliwa. W cenie wody może być wówczas wliczana opłata za ponoszenie kosztów funkcji ochronnych pełnionych przez las. Natomiast jeżeli spojrzymy np. na funkcję zachowania różnorodności biologicznej, różnorodności genetycznej, to nie mogę sobie wyobrazić, żeby zostało to uregulowane rynkowo. Tutaj musi wkraczać państwo.

Rozmawiał Jerzy Drabarczyk