Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start Media Prasa leśna „Głos Lasu” Archiwum 2004 Głos Lasu 4/04

Głos Lasu 4/04

przez Marek Matecki Ostatnio zmodyfikowane 2004-04-08 13:37

Dogonić czas - Jeszcze kilka lat temu Lasy Państwowe były w Polsce liderem we wprowadzaniu innowacyjnych rozwiązań informatycznych. Świat jednak nie stoi w miejscu: technologie poszły do przodu, a LP zostały tam, gdzie były, gdy uzyskiwały nagrody za swoje otwarcie na komputeryzację. Ten stan ma zmienić utworzony na początku roku Zakład Informatyki Lasów Państwowych w Bedoniu.

GL 4/04

Na razie zakład liczy 15 pracowników, ale dyrektor Stanisław Kostka Wisiński liczy, że będzie ich około 20. W siedzibie ORW LP w Bedoniu, gdzie zdecydowano się umieścić nową jednostkę o zasięgu krajowym pracuje siedmiu informatyków. – To, gdzie jest siedziba w dzisiejszych czasach nie ma właściwie znaczenia – mówi dyrektor. – Istniejąca sieć komputerowa pozwala na zdalne pracowanie na komputerach odległych nawet o setki kilometrów – dodaje. Także z chętnymi do pracy wykwalifikowanymi kandydatami nie ma problemu. W pobliskiej Łodzi informatyków kształci uniwersytet, politechnika a także prywatna uczelnia. Gorzej jest z analitykami, ale to specyfika nie tylko Łodzi. Po prostu osoba na tym stanowisku powinna spełniać dość zróżnicowane warunki: z jednej strony musi być informatykiem, z drugiej leśnikiem z doświadczeniem w wykorzystywaniu danych w codziennej pracy. Do tego istotna jest komunikatywność i częste kontakty z innymi kolegami po fachu – po to, by dowiadywać się, jakich rozwiązań oczekują. Według dyrektora bliskość Łodzi jest korzystna także i z tego względu, że w ostatnich latach stała się ona prawdziwym centrum telekomunikacyjnym i komputerowym. Mankamentem organizacyjnym, jak przyznaje dyrektor, jest teraz podzielenie zakładu na dwie części: w Warszawie i w Bedoniu.

Jaka przyszłość?

Najważniejszą sprawą dla dyrektora ZILP Stanisława Kostki Wisińskiego jest teraz opracowanie strategii rozwoju LP w dziedzinie informatyki. Choć przeciwnikom biurokracji może wydać się dziwne, że rozpoczęcie prac nad informatyzacją musi rozpoczynać się od tworzenia dokumentu, to jest on niezbędny do porządkowania spraw związanych z wykorzystywaniem komputerów przez leśników. Ogrom decyzji, które trzeba podjąć, aby określić kierunek, w którym rozwijać się będzie informatyzacja Lasów Państwowych jest porażający. Strategia musi powstać w ciągu kilku miesięcy i obejmować zadania na mniej więcej dekadę.

Komputer w lesie

Jest przynajmniej kilka przesłanek, które determinują zakres rozwoju. W pracy leśnika najważniejsza jest chyba mobilność narzędzi informatycznych. Istotne jest przecież to, czy leśnik pracujący w terenie będzie mógł od razu sporządzić odpowiednie dokumenty lub wprowadzić dane i przesłać je dalej. Kwestią decyzji jest to, czy będzie się to odbywało za pomocą przenośnych komputerów łączących się z siecią przez telefon komórkowy, czy rozwijane będą koncepcje rejestratorów leśniczego. Stanisław Kostka Wisiński zastrzega jednak, że nie należy się spodziewać rewolucji: obecny system musi zostać utrzymany, ale stopniowo modyfikowany. Z czasem być może uda się dojść do ideału – całkowitego wyeliminowania dokumentów papierowych i do sytuacji, w której dane źródłowe są wprowadzone do systemu informatycznego z miejsca, w którym zostały zebrane. To umożliwi szybki przepływ informacji i to nie tylko w jednym kierunku: od podwładnych do przełożonych, ale także szybki dostęp tych pierwszych do globalnych analiz i decyzji.

Druga rzecz to przystępność programów komputerowych. Nie można od każdego z leśników oczekiwać, że będą się wykazywali zdolnościami programistycznymi. Aby ułatwić im korzystanie z narzędzi, które mają im przecież w pracy pomagać, a nie stanowić dodatkowego obciążenia trzeba pomyśleć nad jednolitym systemem obsługi, czyli tzw. interfejsem. Do tej pory System Informatyczny Lasów Państwowych opiera się głównie na wprowadzaniu ciągu znaków i poleceń; jest „czarno-biały”. Tym czasem standardem we współczesnych profesjonalnych systemach pomagających zarządzać informacją jest wspomaganie graficzne.

Dane na dłoni

W przypadku leśników pojawia się tu także problem standaryzacji map numerycznych. Według dyr. Wisińskiego nowo tworzone mapy są już ze sobą kompatybilne. Gorzej jest z przystosowywaniem starszych map do nowych wymagań. Tymczasem cyfrowa mapa może stać się narzędziem nieocenionym. Jej przydatność zależna jest tylko od warstw informacyjnych przypisanych do danych geometrycznych. Choć brzmi to dość poważnie w praktyce idea jest dość prosta: warstwą mogą być granice nadleśnictw, leśnictw, czy obrębów, drogi, rzeki, miasta albo obwody łowieckie, ale też np. ceny poszczególnych rodzajów drewna na określonym obszarze w pewnym przedziale czasu. Dane te można dowolnie przedstawiać na mapie i analizować. Jako użyteczny przykład dyr. Wisiński podaje obserwację dwóch warstw: granic leśnictw i projektowanych w okolicy Łodzi autostrad. Po ich nałożeniu widać, jakiego ogromu decyzji dotyczących przesunięcia granic trzeba będzie podjąć, aby przebiegały one według sztucznego podziału ekosystemu, jaki stanowi autostrada.
Stanisław Kostka Wisiński uważa, że dla ujednolicenia systemu konieczne jest, aby baza danych geometrycznych była utrzymywana na jednym centralnym serwerze. Co więcej taka baza wcale nie jest wielka i nawet dane całego obszaru Polski zajmują małą przestrzeń na dysku. Chodzi tu o bazę wektorową, a więc opisanie przestrzeni za pomocą prostych i krzywych. Oczywiście istnieje możliwość dołączania do nich tzw. rastrów, czyli po prostu skanów czy zdjęć, np. lotniczych. Kwestia dostępu do tych danych jest sprawą otwartą, można to np. czynić poprzez witrynę internetową, oczywiście tworząc całą sieć uprawnień, np. umożliwiających modyfikację informacji.

Jak klocki

Trzecim istotnym założeniem sugerowanym przez dyr. Wisińskiego jest rozbudowa SILP w oparciu o moduły. Przyczyn jest kilka, a jedną z nich jest ekonomia. Modułowość pozwala bowiem na wymianę i unowocześnianie poszczególnych komponentów bez konieczności modyfikacji całego systemu. Co więcej, trzeba zastanowić się, czy warto jest rozwijać niektóre podsystemy we własnym zakresie, skoro istnieją już narzędzia komercyjne: np. w odniesieniu do zarządzania kadrami i płacami. Rozwijanie programów do tych celów przez informatyków Lasów Państwowych może przypominać wyważanie otwartych drzwi. Być może w LP należy za to zająć się narzędziami specyficznie leśnymi, realizowanymi przez podsystem LAS.

Jedna zmiana zamiast tysięcy

To tylko najważniejsze z problemów, które stoją przed informatykami Lasów Państwowych. Pozostają jeszcze sprawy takie, jak standaryzacja dokumentów - przejście do trybu „workflow”, czyli ich komputerowego obiegu. Choć przez sceptyków wszystkie te projekty mogą być postrzegane jako nadmierna centralizacja i biurokracja, to ich realizacja może zasadniczo wpłynąć na efektywność pracy i przyspieszenie obiegu informacji, która w naszych czasach staje się najważniejszym towarem. Chodzi przecież o to, by gdy zmienią się choćby warunki zewnętrzne, np. w życie wejdą nowe instrukcje czy np. nowa ustawa o podatku VAT, wystarczyło jej założenia wprowadzić w jednym miejscu systemu, a on rozpropaguje te dane na wszelkie aspekty działania olbrzymiej organizacji jaką są LP: od wnikliwych analiz ekonomicznych po wzory faktur. W „analogowej” rzeczywistości taka zmiana powoduje konieczność przeprowadzenie setek, jeśli nie tysięcy podobnych zmian.

Cyfrowy leśnik

Wszelkie zmiany muszą być przygotowywane z uwagą. Leśnicy pamiętają, jakie opory towarzyszyły wprowadzeniu rejestratorów. Według dyr. Wisińskiego teraz jednak przygotowanie leśników do pracy z komputerem jest dużo lepsze. Po pierwsze świat poszedł do przodu, po drugie wydziały leśne uczą studentów nie tylko „zwykłej” informatyki, ale także – dzięki przekazaniu SILP zaraz po jego powstaniu uczelniom – samej specyfiki leśnego systemu. W ten sposób nowo przyjmowany pracownik jest od razu przeszkolony i nie musi uczyć się obsługi tego specyficznego programu od podstaw. Poza tym przy tworzeniu strategii rozwoju informatycznego LP trzeba też pamiętać o przemianach, jakie dokonują się w społeczeństwie. Za kilka lat dostęp do internetu będzie powszedniał, dlatego też wykorzystanie go w pracy nie będzie nastręczało trudności nawet leśnikom bez zacięcia komputerowego.

Na start

Obecnie w Zakładzie Informatyki Lasów Państwowych tak na prawdę trwa jeszcze rozruch. Wciąż budowany jest zespół analityków, trwają prace nad modyfikacją i konserwacją istniejących zasobów. ZILP współuczestniczy w budowie podsystemów LAS i KADRY-PŁACE. Planowany jest zakup narzędzia analityczno-projektującego, obejmującego całość działań LP. Trwają prace organizacyjne i szkolenia. Efekty działań ZI poznamy po sformułowaniu strategii rozwoju.

Artur Rumianek