W leśnym raju
Lipiec to już pełną gębą wakacje, urlopy, czas swobody, odpoczynku i regeneracji strudzonego całoroczną pracą organizmu. Przez rok, wypełniony obowiązkami, tęsknie spoglądamy na kalendarz i liczymy dni do tej chwili. I wreszcie stajemy przed decyzją: gdzie najlepiej odpocząć? Natrętne reklamy kuszą zewsząd wizją raju gdzieś nad ciepłymi morzami… A może jednak wybrać się na urlop do polskiego lasu?
Zamiast zgiełku miast, różnojęzycznego tłumu, blichtru, wszechobecnej, standardowej upominkowej tandety, komercji i „uroków” wielkiego turystycznego przemysłu, wybierzmy świat rodzimej przyrody, wypełniony obrazami, zapachami i dźwiękami, często pamiętanymi z naszego dzieciństwa. Pobyt w lesie znakomicie podreperuje nasze nadwątlone siły i zdrowie. Wędrówki leśnymi ścieżkami w samotności, lub w towarzystwie bliskich, pomogą odzyskać równowagę i wewnętrzny spokój. Las jest piękny i ciekawy o każdej porze roku i w każdym zakątku naszego kraju. Jeszcze nieprzekonanych gorąco namawiam do wakacji pod sosną, a nie pod palmą!
Markowe wakacje pod sosną
Las może mieć markę nie gorszą od renomy znanych sieci hoteli. Zwróćmy uwagę, jak chętnie w nazwach bardzo wielu obiektów turystycznych używa się słowa „las”? Leśny Zakątek, Leśne Uroczysko, Leśniczówka, Borowa> Zatoka, motel Leśny Dwór – to tylko skromna próbka. Bo las to dobra, rozpoznawalna marka, gwarancja ciszy i spokoju. Leśnicy i Lasy Państwowe zapewniają dodatkowo solidność, gościnność i jakże potrzebną turyście informację. To zwykle do leśniczówki przychodzi się, by zasięgnąć języka o atrakcjach turystycznych, ciekawych szlakach i miejscach godnych odwiedzenia. To w leśniczówce można się dowiedzieć, gdzie przenocować, zdrowo i smacznie zjeść, gdzie można wędkować, zbierać grzyby czy podpatrywać przyrodę. A leśnicy potrafią zaskoczyć naprawdę rozległą wiedzą, bo też znają ludzi mieszkających wokół, niekiedy opowiedzą o historii, miejscowych zabytkach i urokach okolicy. Spotkać można wśród nich doskonałych gawędziarzy i przewodników. Wielu ludzi w zielonych mundurach jest zapalonymi turystami, o czym dobitnie świadczy frekwencja na organizowanym corocznie ogólnopolskim Rajdzie Leśników. Tacy najlepiej wiedzą, co może zainteresować turystę.
Niebo w gębie
Wśród leśnej braci jest wielu znawców tradycyjnej kuchni polskiej, mistrzów w przyrządzaniu dziczyzny i sporządzaniu nalewek. Przy leśniczówce czasem można zobaczyć pasiekę, sad lub hodowlę rozmaitych zwierząt. A sam las daje też liczne pożytki, które opatruje marką zdrowych i ekologicznych. Wyobraźmy sobie leśne jagody, poziomki czy maliny zrywane własnoręcznie i płukane kropelkami rosy… Toż to czysta poezja! Do tego bogactwo wypatrzonych o świcie grzybów, których „jadalność” po południu fachowym okiem oceni leśniczy. Miód z leśnej pasieki, szczególnie wrzosowy, węgierki czy jabłka dawnych, rzadkich już dziś odmian, których, na szczęście, jeszcze wiele zachowało się przy starych leśniczówkach. Cała domowa kuchnia z wiekami tradycji, oparta na dziczyźnie i płodach lasu, to fantastyczna atrakcja dla każdego turysty oraz wielka zaleta leśnych kwater i gospodarstw agroturystycznych.
Gdy moja żona smaży jajecznicę na klarowanym maśle, według receptury zacnego Grzegorza Russaka, z jaj kur zielononóżek, żywiących się pszenicą i tym, co sobie znajdą na przestronnym, trawiastym podwórzu naszej leśniczówki, a smaży ją na patelni postawionej na płycie murowanej kuchni opalanej drewnem, to sam mistrz Russak mówi, że ten aromat śni mu się potem w Warszawie po nocach. Kiedy więc wraca do miasta, zawsze zabiera mały zapas zdrowych jajek z pszczewskiej leśniczówki. To jest właśnie marka rodzimego, leśnego raju.
Dla każdego coś leśnego
Leśnicy terenowi i pracownicy polskich parków narodowych zachęcają do poznawania ojczystej przyrody i do spędzenia wakacji w lesie. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Indywidualista – zmęczony ludźmi – znajdzie ukojenie w samotnych pieszych wędrówkach, szlakiem przydrożnych krzyży, kapliczek na rozstaju dróg, opuszczonych osad czy śródlesnych, uroczych jeziorkach. [...]
Jarosław Szałata
leśniczy Leśnictwa Pszczew
Nadleśnictwo Trzciel
(RDLP w Szczecinie)
Więcej na łamach lipcowych „Ech Leśnych”

