Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start Media Prasa leśna „Echa Leśne” Archiwum 2009 Echa Leśne 07/2009 Dwadzieścia lat minęło

Dwadzieścia lat minęło

przez Małgorzata Haze Ostatnio zmodyfikowane 2009-07-02 15:40

Ze Stanisławem Gawłowskim, sekretarzem stanu w Ministerstwie Środowiska, rozmawia Krzysztof Fronczak.

Stanisław Gawłowski – W czerwcu obchodziliśmy 20. rocznicę pierwszych wolnych wyborów w powojennej Polsce. Dwudziestolecie upłynęło pod znakiem fundamentalnych zmian ustrojowych w kraju, również transformacji  w dziedzinie ochrony zasobów środowiska, w tym leśnych. Które zjawiska w tych dwóch ostatnich dziedzinach uznałby pan za najważniejsze?

– To była prawdziwa rewolucja. Dziś już powoli zapominamy, jaki był wcześniej stan środowiska: brudne rzeki i jeziora, dymiące kominy, fatalna gospodarka odpadami, ogromne bezpańskie hałdy poprodukcyjne itd. Aż do końca lat 80. ochrona środowiska z pewnością nie miała politycznej rangi, na jaką zagadnienie to zasługiwało. Bo też władze PRL miały inne sprawy na głowie.

Niedawno dokonaliśmy w naszym resorcie podsumowania drogi przebytej przez ostatnie dwadzieścia lat. To godny uwagi dorobek. Nie chcąc zanudzać liczbami, podam tylko pierwszy z brzegu przykład: od końca lat 80. ub.w. Polska o prawie jedną trzecią zredukowała emisję gazów cieplarnianych. Przypomnę od razu, że Protokół z Kioto zakładał w tym okresie redukcję na poziomie 6 proc. Każdy z nas, na własny użytek, może dokonać podobnej retrospekcji, nawet nie sięgając do roczników statystycznych – wielu doskonale pamięta, jak było wcześniej. Żyje też pokolenie, które wychowywano w przekonaniu, że solidnie dymiące fabryczne kominy to najlepszy wyznacznik rozwoju kraju.

Rzecz jasna, obecny stan środowiska nadal pozostawia wiele do życzenia. W tej dziedzinie nie ma zresztą pojęcia „satysfakcjonującego optimum” i zawsze będzie coś do zrobienia, bo rozwój gospodarczy i cywilizacyjny niesie nowe wyzwania. Choć dzisiaj możemy być dumni z osiągniętego postępu, to problemem pozostają takie dziedziny, jak pilna modernizacja opartej na węglu energetyki zawodowej, wzrost udziału energii odnawialnej, dalsza redukcja energochłonności i wodochłonności gospodarki, poprawa gospodarki ściekami i odpadami – i to z pewnością nie jest koniec listy spraw ważnych.

Ochrona środowiska i gospodarka leśna to klasyczne naczynia połączone...

– Droga, którą przeszły Lasy Państwowe w tym dwudziestoleciu, zasługuje na osobne potraktowanie. W centralnie zarządzanej gospodarce nakazowo- rozdzielczej organizacja ta pełniła rolę narzędzia służącego wykonywaniu – a jeszcze lepiej przekraczaniu – planów produkcji drewna. Aspekty przyrodnicze miały drugorzędne znaczenie. Oddać trzeba jednak leśnikom, że mimo tak skrajnie trudnych warunków codziennej działalności, potrafili zadbać o najcenniejsze zasoby przyrodnicze, objąć je ochroną – w sposób bardziej lub mniej formalny.

Od tamtych czasów zmieniło się w naszym leśnictwie właściwie wszystko. Zmieniły się regulacje prawne dotyczące Lasów Państwowych i ich miejsca w gospodarce rynkowej. Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe stało się organizacją samofinansującą swoją działalność, dobrze radzącą sobie na wolnym rynku. Usankcjonowano trwale zrównoważoną, wielofunkcyjną gospodarkę leśną. Lasy Państwowe wykazały przez te dwie dekady, że jako zintegrowana, sprawna organizacja, działająca na czwartej części terytorium kraju, potrafią znakomicie dbać o powierzone jej w zarząd leśne zasoby Skarbu Państwa, godząc zaopatrzenie przemysłu w drewno z ochroną zasobów przyrodniczych i systematycznie powiększając te ostatnie. Dodajmy od razu do tego znaczące osiągnięcia LP w dziedzinie edukacji przyrodniczoleśnej społeczeństwa czy ochrony dziedzictwa narodowego. Leśnicy nie zmarnowali tych dwudziestu lat, spożytkowali je na głęboką transformację, i dziś z całą odpowiedzialnością mogą mówić o sukcesie.

Pięć lat temu Polska weszła do Unii Europejskiej. Jak ocenia pan realizację przez nasz kraj programów unijnych związanych z ochroną zasobów naturalnych? Na co mogą liczyć Lasy Państwowe, które jako organizacja zarządzająca majątkiem państwowym, niejako z klucza, już na wstępie nie zmieściły się w unijnym systemie pomocowym?  

– Odpowiem od razu na drugą część pytania: pozycja Lasów Państwowych jako potencjalnego beneficjenta środków unijnych wyraźnie zmienia się na lepsze. Problem pojawił się przed pięcioma laty z powodów, powiedziałbym, „ustrojowych”. W krajach UE nie ma podobnego do naszego modelu zarządzania lasami państwowymi – i tam są wprawdzie lasy państwowe, ale stanowią mniejszość w strukturze własnościowej, nie spotkamy też organizacji o ogólnokrajowym zasięgu, zarządzającej równie wielkim majątkiem. Unia Europejska nie prowadzi też wspólnej polityki leśnej. Gospodarka leśna jest w UE elementem innych segmentów: polityki rolnej, zagospodarowania przestrzennego czy ochrony środowiska.

Doświadczenia owych pięciu lat dowodzą, że i w takich warunkach Lasy Państwowe mogą aplikować o unijne pieniądze na dofinansowanie wybranych obszarów działalności. Dowodzi tego, powstałe z inicjatywy LP, Centrum Koordynacji Projektów Środowiskowych, którego zasadniczym zadaniem jest absorpcja środków unijnych przeznaczonych na projekty realizowane przez różnego rodzaju podmioty, wśród nich przez parki narodowe i krajobrazowe, jednostki samorządowe, pozarządowe i rządowe, instytucje badawcze, nie wyłączając, oczywiście, Lasów Państwowych.

CKPŚ otrzymało zlecenie na opracowanie koncepcji dwóch projektów małej retencji leśnej: na terenach nizinnych i w lasach górskich. Oba, mieszczące się w tzw. III osi priorytetowej Programu Operacyjnego „Infrastruktura i środowisko”, zgłoszono do dofinansowania z unijnego Funduszu Spójności.Projekt retencji nizinnej ma szansę stać się pierwszym w Europie tak wielkim, kompleksowym przedsięwzięciem tego typu, realizowanym w lasach.

Trzeci duży projekt, tym razem umiejscowiony w II osi priorytetowej PO „IiŚ” „Gospodarka odpadami i ochrona powierzchni ziemi”, dotyczy rekultywacji na cele przyrodnicze terenów zdegradowanych, popoligonowych i powojskowych, zarządzanych przez Lasy Państwowe.Z kolei w V osi priorytetowej PO „IiŚ” znalazły się konkursy na projekty dotyczące ochrony przyrody i kształtowania postaw ekologicznych.

Ale przecież gospodarka leśna to nie same Lasy Państwowe. Popatrzmy, jak  bardzo ożywiło się, za sprawą unijnego wsparcia – pilotowane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich – zalesianie nieużytków porolnych będących w rękach prywatnych. A teraz wróćmy do pierwszej części pańskiego pytania. Kiedy ważyły się losy akcesji Polski do Unii Europejskiej, wielu wieszczyło, że kraj na tym straci, będziemy ubezwłasnowolnieni itp.A jednak wszyscy – państwo, gospodarka i obywatele – ogromnie zyskaliśmy na akcesji. Mógłbym mnożyć konkretne przykłady, podawać kwoty, ale myślę, że już choćby wobec wyżej przytoczonych faktów, odnoszących się tylko do gospodarki leśnej, możemy sobie tego oszczędzić

W Polsce silne są naciski na zwiększanie zasięgu terytorialnego parków narodowych (patrz Puszcza Białowieska) i tworzenie kolejnych (patrz choćby projekt Mazurskiego Parku Narodowego). Czy to panaceum na wszelkie problemy ochrony środowiska w naszym kraju? Czy stać nas na to, by nie tylko tworzyć takie nowe obszary, ale i utrzymać je potem na odpowiednim do potrzeb poziomie zasilania budżetowego?

– Kluczem do powodzenia jest kompromis, i to na wielu polach jednocześnie. Rzecz nie sprowadza się bowiem jedynie do tego, czy budżet państwa stać na powiększanie lub tworzenie parków narodowych. To również kwestia przyzwolenia społeczności lokalnych na głębokie zmiany. Nie wystarczy łożyć, niemałe zresztą kwoty, na bieżące potrzeby parku narodowego. W rachunku kosztów trzeba również uwzględnić skutki wyłączenia tego obszaru z działalności gospodarczej oraz osadnictwa, możliwe skutki dla lokalnego rynku pracy i wiele innych czynników.

Można też sprawę sprowadzić do absurdu: mamy w kraju 23 parki narodowe, może taniej dla państwa byłoby je zlikwidować? Ale państwo nie jest przecież spółką, której zasadniczym celem działalności jest zysk – w budżecie muszą znaleźć się pieniądze na owe 23 parki, choć i same powinny one dbać o dochody (np. sprzedając bilety wstępu).

Puszcza Białowieska ze wszech miar zasługuje na ochronę – co do tego nie ma wątpliwości. 19 czerwca w Białowieży odbyło się w tej sprawie spotkanie prof. Macieja Nowickiego, ministra środowiska oraz Janusza Zaleskiego, podsekretarza stanu w MŚ, zarazem głównego konserwatora przyrody, z przedstawicielami wszystkich zainteresowanych stron. Jestem dobrej myśli – kompromis jest możliwy. Pod warunkiem, że skłonne będzie do niego nie tylko umiarkowane, ale i radykalne skrzydło obrońców przyrody.

Nie lubi pan ekologów?

– Nie w tym rzecz – nie przepadam jedynie za skrajnościami. Z drugiej strony, nawet te radykalne pozarządowe organizacje ekologiczne spełniają pożyteczną rolę – niekiedy zwracają uwagę na problemy, które inaczej, być może, umknęłyby naszej uwadze w natłoku innych informacji. […]

Więcej na łamach lipcowych „Ech Leśnych”

Zobacz cały spis treści lipcowych „Ech Leśnych”