Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start Media Prasa leśna „Echa Leśne” Archiwum 2009 Echa Leśne 01/2009 Miarkujmy się!

Miarkujmy się!

przez Małgorzata Haze Ostatnio zmodyfikowane 2009-02-25 14:25

Wróciła sprawa zadośćuczynienia za mienie bezprawnie zabrane obywatelom w wyniku powojennej nacjonalizacji. Ministerstwo Skarbu Państwa przygotowało kolejny projekt stosownej ustawy, zwanej w skrócie ustawą reprywatyzacyjną. Niestety, w poszukiwaniu środków finansowych na wyrównanie krzywd osób poszkodowanych raz jeszcze próbuje głęboko, za głęboko, sięgnąć do kieszeni Lasów Państwowych.

Przymusowy udział Lasów Państwowych w tworzeniu funduszu na rzecz zaspokajania roszczeń reprywatyzacyjnych nie jest sprawą nową. Śmiałych pomysłów, jak to przeprowadzić, w przeszłości nie brakowało.

To już było

Szczególnie zapisał się w naszej pamięci projekt ustawy z 1999 r., który przewidywał, że Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe wykupi z rąk posiadaczy specjalne bony reprywatyzacyjne, którymi państwo zaspokajałoby roszczenia osób, wynikłe z tytułu utraconych nieruchomości  

Były potem różne inne koncepcje, ze słynnym projektem ustawy „O prawie do rekompensaty za przejęte przez państwo nieruchomości, niektóre inne składniki mienia oraz rzeczy zabytkowe” z początku 2005 r., w którym Ministerstwo Skarbu Państwa przedstawiło ideę, aby dla zagwarantowania uprawnień wynikających z bonu rekompensacyjnego, mającego służyć zaspokojeniu roszczeń osób bezprawnie wywłaszczonych po ostatniej wojnie, nałożyć na kilka instytucji Skarbu Państwa 5-procentową daninę od przychodów (pomniejszonych o dotacje) osiąganych z gospodarowania zarządzanym przez nie majątkiem.

Daninę miałyby zapłacić: Agencja Mienia Wojskowego, Agencja Nieruchomości Rolnych, Wojskowa Agenniecja Mieszkaniowa oraz Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe. Szczególne wzburzenie wywołało to, że bez specjalnych ceregieli do jednego worka wrzucono trzy instytucje powołane właśnie po to, aby wyzbywały się państwowego majątku, oraz zupełnie nieprzystające do tej trójki Lasy Państwowe, realizujące diametralnie inne cele, dokładnie określone w ustawie o lasach z 1991 r. (z późniejszymi zmianami). „Dwustumilionowy roczny podatek, jakim próbuje się obarczyć Lasy Państwowe, oznacza dla nich szybką agonię” – tak bez ogródek, w styczniu 2005 r., w oficjalnym komunikacie oceniała sytuację Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych. Wielu leśników głośno wyrażało wówczas obawy, że ustawa w proponowanym wówczas kształcie otworzy drogę do zmiany statusu Lasów Państwowych, a potem stopniowej dekompozycji tej organizacji, z wszelkimi tego negatywnymi, dalekosiężnymi konsekwencjami, również dla środowiska przyrodniczego i ekologicznego bezpieczeństwa kraju. Dziś odżyły podobne niepokoje.

W poszukiwaniu pieniądza

Ani się obejrzeliśmy, a kolejny rząd pochyla się nad koncepcją aktu prawnego, mającego uregulować reprywatyzacyjne kwestie. Tym razem jest to projekt ustawy o zadośćuczynieniu z tytułu krzywd doznanych w wyniku
procesów nacjonalizacyjnych w latach 1944–1962, określający m.in. zasady< ustalania, przyznawania i realizacji zadośćuczynienia. Ma on już za sobą kilka etapów ścieżki legislacyjnej, a 9 grudnia ub.r. przekazany został do Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Przewidziano w nim dwie podstawowe formy zadośćuczynienia osobom pokrzywdzonym w latach 1944–1962 w wyniku nacjonalizacji. Pierwszą jest wypłata świadczenia pieniężnego, drugą zaliczenie takiego świadczenia w poczet ceny przejętej nieruchomości (ta druga  umożliwia  dawnym  właścicielom lub ich spadkobiercom skorzystanie z prawa pierwokupu nieruchomości utraconej w przeszłości, w wyniku nacjonalizacji). Jak łatwo zauważyć, nie przewiduje się zadośćuczynienia w naturze, a odszkodowania finansowe. A to oznacza, że obie zaproponowane formy wymagają posiadania przez państwo odpowiednich zasobów finansowych na te cele. W projekcie przedstawiono zatem ideę utworzenia specjalnego, celowego funduszu zadośćuczynienia, którego dysponentem byłby minister skarbu państwa. Art. 22 projektu ustawy o zadośćuczynieniu, w brzmieniu przedłożonym w pierwszej dekadzie grudnia ub.r. Komitetowi Stałemu Rady Ministrów, wymienił kilka źródeł zasilania tego funduszu, a wśród nich, w ust. 3: „środki stanowiące składnik funduszu leśnego w rozumieniu art. 57 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 28 września 1991 r. o lasach, w wysokości odpowiadającej sumie przyznawanych zadośćuczynień w związku z roszczeniami zgłoszonymi na podstawie art. 3 ust. 1 pkt 3”. Skutkiem owego sformułowania byłoby sięgnięcie do kieszeni Lasów Państwowych. I przeciwko temu stanowczo zaprotestowali leśnicy i liczne inne gremia, którym, jak to się mówi, las leży na sercu. 

Fundusz leśny i pechowa trzynastka 

Czym jest i czemu służy fundusz leśny wyjaśnia ustawa o lasach z 1991 r. w art. 56, 57 i 58. Nie wchodząc w szczegóły, to wewnętrzny instrument systemu finansowego Lasów Państwowych, swego rodzaju fundusz solidarnościowy, w ramach którego nadleśnictwa silne ekonomicznie wspierają te, które z różnych obiektywnych powodów (gospodarując w wyjątkowo trudnych warunkach, poddane ograniczeniom wynikającym z ważnych pozaprodukcyjnych funkcji lasu, dotknięte klęskami żywiołowymi itd.) nie są w stanie zarobić na swoje utrzymanie. Z tych środków realizowane są też różne wspólne przedsięwzięcia jednostek organizacyjnych LP. Fundusz leśny, odpis podstawowy liczony od sprzedaży drewna, zasilany również z należności, kar i opłat związanych z wyłączeniem z produkcji gruntów leśnych oraz należności wynikających z odszkodowań (patrz art. 57 ust. 1 ustawy o lasach), jest więc niezwykle ważnym (jedynym takim w Europie) narzędziem gospodarki leśnej w naszym kraju.

Tymczasem w projekcie ustawy został on sprowadzony do roli jeszcze jednej kasy, z której chciałoby czerpać państwo, nie zważając na możliwe następstwa takiej niefrasobliwości. Dla skomplikowanego mechanizmu krajowej gospodarki leśnej, upośledzenie tego ogniwa oznaczałoby koniec systemu – podnieśli alarm leśnicy. Pecha może przynieść art. 13 omawianego projektu ustawy, przedstawiający sposób obliczania kwoty zadośćuczynienia. Oto bowiem w ramach funduszu zadośćuczynienia do dyspozycji przewidziano nie mniej niż 20 mld zł (art. 23 projektu ustawy). Z relacji tej kwoty do całkowitej wartości  nacjonalizowanych nieruchomości, zgłoszonej we wnioskach osób pokrzywdzonych, wynikałaby stawka procentowa zadośćuczynienia. Na podstawie przedstawionego w art. 13 prostego wzoru można by łatwo obliczyć tę stawkę. Diabeł tkwi jednak w szczególe, że wciąż nieznana jest całkowita wartość roszczeń, a od tego zależy kwota, która w końcu obciążyłaby Lasy Państwowe. [...]

 

Krzysztof Fronczak

Więcej na łamach styczniowych „Ech Leśnych”

Zobacz cały spis treści styczniowego numeru „Ech Leśnych”