Apetyt na park
Południowo-wschodni zakątek Polski, będący częścią Nadleśnictwa Bircza, znów kusi miłośników przyrody. Po kilkunastu latach ciszy wróciła szczytna idea Turnickiego Parku Narodowego. W Przemyślu zaś powstało stowarzyszenie, wielkim głosem domagające się jego utworzenia.
Historia projektu Turnickiego Parku Narodowego (od masywu górskiego Turnica oraz wypływającej stąd rzeki o tej samej nazwie) sięga czasów międzywojennych. Pomysł wrócił w 1982 r. – na zjeździe Ligi Ochrony Przyrody w Przemyślu. Cztery lata później koncepcję poparła Państwowa Rada Ochrony Przyrody, ale sprzeciwił się jej ówczesny minister ochrony środowiska i zasobów naturalnych, a nie dały się też przekonać do niej samorządy gmin Bircza i Fredropol.
Wiele miesięcy toczyły się burzliwe dyskusje leśników oraz ludności z okolicznych wsi z ekologami – członkami Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, forsującymi powołanie TnPN. Ukazały się liczne publikacje prasowe, rozpowszechniano przy tym informacje o rzekomo niedostatecznej trosce o bogactwo flory i fauny dotychczasowych gospodarzy, czyli leśników. Niejako odpowiedzią na tę kampanię było utworzenie w 2001 r. Leśnego Kompleksu Promocyjnego „Lasy Birczańskie”, który bez reszty objął rozległe nadleśnictwo (29 553 ha, w tym 27314 ha powierzchni leśnej). Uspokoiło to nieco dyskusję, ale zwolennikom parku nie wystarczyło…
LKP to nie ochrona!
Dążący do utworzenia parku ekolodzy twierdzą, że leśny kompleks promocyjny nic nie zmienił, bo nie jest żadną formą ochrony. Argumenty za „Turnickim” pozostają takie same, jak przed kilkunastu laty: tu są zdziczałe, niezamieszkane tereny, należące do Skarbu Państwa, jedyne w swoim rodzaju zbiorowiska leśne – buczyna karpacka z imponującymi okazami jodeł, buków, jaworów, bogata ornitofauna (m.in. orlik krzykliwy, orzeł przedni, trzmielojad, puszczyk uralski, puchacz, zimorodek, bocian czarny), ostoje dużych ssaków, jak ryś i wilk... Dodatkowym argumentem ma być również to, że ostatnio duża część obszaru planowanego parku została objęta europejską siecią Natura 2000.
– Pozyskuje się na tym terenie rocznie około 126 tys. m sześc. drewna. To stanowczo za dużo. Nie oszczędza się pięknych okazów drzew, które leśnicy potem sprzedają po wysokich cenach – zarzuca Lasom Państwowym Wojciech Jarosz, koordynator Stowarzyszenia na rzecz Turnickiego Parku Narodowego. Od dawna wędruje po birczańskich lasach, które urzekły go dzikością, niezakłóconą przez człowieka. Dlatego przyłączył się do grona przemyskich ekologów, prących do utworzenia parku.
– Cenną przyrodę można chronić za pomocą innych form. Mamy osiem rezerwatów o łącznej powierzchni 1,5 tys. ha, tworzymy nowe, powstają użytki ekologiczne i stanowiska dokumentacyjne, jest 36 pomników przyrody. Lasy nadleśnictwa są glebochronne i wodochronne. Są już parki krajobrazowe: Pogórza Przemyskiego i Gór Słonnych, jest Przemysko-Dynowski Obszar Chronionego Krajobrazu, a także obszar specjalnej ochrony ptaków w ramach sieci Natura 2000... – mówi na to Zbigniew Kopczak, nadleśniczy Nadleśnictwa Bircza. […]
Krzysztof Kamiński
Więcej na łamach czerwcowych „Ech Leśnych”

