Z polskich lasów do syberyjskiej tajgi
10 lutego 1940 r. wschodnie ziemie II Rzeczpospolitej stały się świadkiem najtragiczniejszej w skutkach deportacji ludności polskiej w głąb ZSRR. Osadnicy oraz pracownicy służby leśnej, zamieszkujący obszary zagarnięte przez ZSRR po 17 września 1939 r., zesłani zostali w syberyjską tajgę, by tam katorżniczą pracą i własną śmiercią zmazać swe rzekome przestępstwa wobec państwa światowego proletariatu.
„Dowodem winy” wywożonych była ukuta przez sowiecką propagandę teza, jakoby właśnie spośród osadników wojskowych i leśników władze II Rzeczypospolitej werbować miały kadry dywersyjno-szpiegowskie oraz specjalne oddziały terrorystyczne, mające destabilizować sytuację na terenie Białoruskiej i Ukraińskiej SRR w razie wojny z ZSRR.
Konieczności pozbycia się osadników i leśników dowodził na początku grudnia 1939 r. w liście do Józefa Stalina przewodniczący WKP(b) Pantielejmon K. Ponomarienko. Pisał o dużej liczbie zwierząt gospodarskich, które można zagarnąć po wysiedleniu tych ludzi, o zapasach ziarna, o posiadanych przez osadników pługach, bronach i licznych drobnych narzędziach oraz dużych ilościach nowoczesnych maszyn rolniczych.
Aby podkreślić szczególną zamożność właścicieli, dodał, że w każdym gospodarstwie jest przynajmniej jeden rower, zaś w wielu po 2–3 rowery, a nawet motocykle. W dużych, murowanych domach osadniczych – twierdził dalej białoruski komunista – umieścić będzie można szkoły, rady gminne, sklepy, punkty medyczne, posterunki milicji i izby czytelnicze. Drobny sprzęt rolniczy rozda się okolicznym chłopom. Komitetom chłopskim powinno się także rozdać pozostawiony przez wysiedlonych dobytek domowy, natomiast rowery i motocykle przekazać miejscowym organom władzy dla celów służbowych. W pozostawionych leśniczówkach i gajówkach osadzić należałoby zaś osoby cieszące się zaufaniem nowych władz. [...]
Daniel Boćkowski
Więcej w papierowym wydaniu „Ech Leśnych”

