Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start Media Prasa leśna „Echa Leśne” Archiwum 2007 Echa Leśne 02/2007

Echa Leśne 02/2007

przez Sniegocki Ostatnio zmodyfikowane 2007-02-09 15:00

W lutowym numerze m.in. W żywym banku genów, Drewna szukaj w sieci, Woda wróciła, Szusowanie po lesie, Oddział Walerego Wróblewskiego.

W numerze:

  • Spod igieł pod liście? Klimat zmienia przyrodę;
  • W żywym banku genów. Uprawa dorodnych sosenek w Nadleśnictwie Syców;
  • Nie rzemiosło lecz sztuka. Przebudowa lasu;
  • Co jest, a co być powinno. W celestynowskich borach;
  • Drewna szukaj w sieci. Internetowa sprzedaż surowca;
  • Woda wróciła. Retencja w Nadleśnictwie Kaliska;
  • Jak to policzyć? Inwentaryzacja nietoperzy;
  • Szusowanie po lesie. Leśnicy i narciarze;
  • Leśna ścieżka życia. Jan Pogoda;
  • Serce matki bije w ogrodzie;
  • Krucze kruczki. Fotograficzne przygody;
  • Nie tylko geologia. Rezerwaty przyrody nieożywionej;
  • Oddział Walerego Wróblewskiego;
  • Jemioła. Dobra na miłość, dobra na ciśnienie;
  • Echa minionych lat. Z archiwum „Ech Leśnych”;
  • Rozrywka. Krzyżówka z przysłowiem.

Jak to policzyć?

Nietoperze zawsze były symbolem mocy nieczystych, czarów i nieszczęścia. Przypisywano im nawet zjadanie wosku ze świec w kościołach a odrobina „puchu nietoperza” była zawsze jedną z najważniejszych ingrediencji wrzucanych do kotła przez czarownice. Ludzie bali się ich i tępili bezlitośnie.

Nawet twarze diabła na wielu średniowiecznych wizerunkach noszą ślady inspiracji pyszczkiem mopka lub podkowca. Z ich skrzydłami przedstawiano mitologiczne erynie, boginie zemsty. Niegdyś lud zaliczał je do ptactwa i nazywał „nocnymi ptakami Szatana”. Dopiero od XVIII w. jednoznacznie uznano je za ssaki, a w dziele Stanisława Bonifacego Jundziłła z 1807 r. pt. „Zoologia krótko zebrana” spotykamy taki oto komentarz: „Dawni naturaliści nietoperzów w klassie ptaków dla lotu ich liczyli. Dziś błąd ten zbijania nie potrzebuje. (…) …włosem okryty, nie może być dla samego tylko lotu ptakiem nazywany, chybabyśmy i ryby latające i większą część owadów ptakami nazywać chcieli.” Umieszczenie jednak nietoperzy wśród ssących, a więc w bezpośredniej bliskości człowieka, było dla niektórych wręcz uwłaczające. Ksiądz Krzysztof Kluk pisał: „Skąd się te zwierzęta pomieściły w rzędzie podobnych ludziom? Nie wiem. Całe przywiedzione podobieństwo jest, że karmią piersiami. Powszechnym zaś znakiem tego rodzaju jest, że zęby mają wszystkie proste i ostre (…), że przednie nogi, albo ręce są obrosłe skórą, ciało z boku otaczającą, za której pomocą te zwierzęta latać mogą…”
W każdym razie nietoperzy było wówczas wiele i na pewno nie były jeszcze zagrożone. Znany polski naturalista, ks. Ładowski tak pisał w 1804 r. w swym dziele „Historia naturalna kraiu Polskiego”: „…Wszędzie u nas niedoperzów jest dosyć, które trzymają się po piwnicach i starych drzewach, gdzie i na zimę zostają. Latem przez dzień spoczywają, a wieczór latają… Cisną się do światła, a nawet gołey szpady umyślnie dobytej”.

Kolonia nocków dużych

Ofiara przesądów i kolekcjonerów
Wciąż jednak zwierzęta te padały ofiarą zabobonu lub naukowej ciekawości. Przykładem, że je bezmyślnie tępiono była Jaskinia Księża koło Ojcowa, zwana też Jerzmanowską,  gdzie w połowie XIX w. kolonię nocków dużych oceniano jeszcze na tysiące osobników. Niestety,  ich pozyskanie do celów kolekcjonerskich prowadzono nawet przy użyciu strzelb myśliwskich. W sprawozdaniu z podróży do tej jaskini w roku 1854 czytamy, jak to jeden z łowców: „…dopiero za kilkakrotnie powtórzonym w jedno miejsce strzałem, potrafił skałę z przyczepionych do niej nietoperzy oczyścić, i to w takiej tylko dało się zrobić przestrzeni, jaką mógł pokryć wyrzucony ze strzelby nabój. Teraz w Księżej jamie rokrocznie kilkaset sztuk myszaków pada ofiarą ciekawości albo prostej swawoli podróżnych, a mimo tego dziś jeszcze ta jaskinia mogłaby nasycić żądania wszystkich na całym świecie zoologicznych gabinetów”.
 Długo uważano, że zabicie nietoperza przynosi szczęście, zaś jego kości używano w zaklęciach miłosnych. Wiele jeszcze tych zwierząt zginęło, zanim odezwały się głosy sprzeciwu.

Mniej tajemnicze
W połowie XIX w. znano już w Polsce kilkanaście gatunków nietoperzy, a duża w tym  zasługa  A. Wałeckiego, który obserwował obyczaje tych zwierząt w domowej hodowli. W 1861 r. udało mu się nawet oswoić jednego „ myszaka”, co było wówczas sporą sensacją. 
Żyjące w Polsce nietoperze odżywiają się głównie owadami, polując wyłącznie w nocy. Ciekawostką wynikającą z biologii tych zwierząt, jest ich zdolność echolokacji, czyli namierzania celów łowieckich i omijania przeszkód przy pomocy wysyłanych sygnałów ultradźwiękowych. Odbierane potem przez wewnętrzny „radar” pozwalają na bezbłędne wyszukiwanie trasy lotu i błyskawiczną lokalizację zdobyczy.  Jeszcze w XVIII w. włoski badacz Spallanzani wykrył, że nietoperze muszą posiadać jakiś inny, nieznany rodzaj zmysłu, jednak nie potrafił naukowo wyjaśnić tajemnicy ich nocnego „widzenia”. W „Zasadach Zoologii” wydanych w Warszawie w 1888 r. napisano: „Wszystkie nietoperze posiadają niezwykle delikatny dotyk, którego siedliskiem są błony lotne, uszy itd.”. Już wówczas zwracano też uwagę na ich niezwykle pożyteczną rolę, jako „karmiących się owadami”.
Obecnie na obszarze całego kraju prowadzone są badania nad ich ekologią, koordynowane przez Centrum Informacji Chiropterologicznej, działające przy Instytucie Systematyki i Ekologii Zwierząt PAN w Krakowie. Prawdziwą rewolucją w poznaniu życia tych zwierząt było wprowadzenie przed 20 laty detektorów ultrasonicznych, pozwalających prowadzić naukowe obserwacje w sposób nieszkodliwy, bez konieczności odłowów, chwytania w siatki, obrączkowania itp. Z odległości 15-50 m można identyfikować poszczególne gatunki, rejestrując i przetwarzając wydawane przez nie ultradźwięki.
 Szeroko zakrojone badania oraz edukacja doprowadziły do wyraźnej zmiany nastawienia ludzi do nietoperzy. Ważna jest też współpraca międzynarodowa, w której aktywnie uczestniczą polscy badacze. Od 1996 r. nasz kraj przystąpił do Międzynarodowego Porozumienia o Ochronie Nietoperzy. Z inicjatywy tego gremium rok 2001 ogłoszony został Międzynarodowym Rokiem Nietoperzy. Jego kulminacją była VII Międzynarodowa Noc Nietoperzy, którą na terenie naszego kraju świętowano w Czarnorzekach (Nadleśnictwo Dukla).

Sen już spokojny
Prawną ochronę nietoperzy rozpoczęto w Niemczech, gdzie w roku 1798, w kraju Hesse-Cassel, wprowadzono ustawę zabraniającą zabijania tych ssaków. Drugą, historycznie rzecz ujmując, próbą ochrony nietoperzy była ustawa uchwalona przez Sejm Galicyjski na wniosek Komisji Fizjograficznej Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, opracowana przez prof. Maksymiliana  Nowickiego i ks. dra Eugeniusza Janotę. Sejm przyjął wówczas cały pakiet aktów prawnych biorących pod ochronę różne gatunki ssaków i ptaków. Niestety, dokumenty te napotkały na sprzeciw władz w Wiedniu i nigdy nie uzyskała sankcji cesarskiej właśnie w obszarze ochrony nietoperzy.
Obecnie wszystkie żyjące w Polsce latające ssaki korzystają z ochrony gatunkowej. Wiele miejsc ich rozrodu i zimowych kryjówek znajduje się właśnie w lasach. Stąd w niektórych nadleśnictwach przystąpiono - w ramach powszechnej inwentaryzacji przyrodniczej, przeprowadzanej w 2007 r. - do spisu tych zwierząt i ich identyfikacji gatunkowej. Oczywiście jest to możliwe jedynie wtedy, gdy śpią spokojnie w swoich zimowych kryjówkach.
Nadleśnictwo Dukla zgromadziło sporą wiedzę na temat nietoperzy. Od 7 lat współpracuje zarówno z Centrum Informacji Chiropterologicznej PAN, współorganizując coroczne Noce Nietoperzy, jak i ze Speleoklubem Beskidzkim, którego grotołazi zajmują się identyfikacją zimowych hibernakulum i zbierają dane o liczebności nietoperzy na poszczególnych stanowiskach. Współpraca leśników i „jaskiniowców” pozwoliła na odkrycie kolejnych grot na obszarze Podkarpacia. Wciąż jednak najbogatszymi zimowiskami są jaskinie w Beskidzie Dukielskim i sztolnie na Pogórzu Dynowskim, położone głównie w lasach Nadleśnictwa Dukla. Nietoperze można tu spotkać aż w 16 obiektach.
W roku 1999 naliczono na tym terenie łącznie 120 nietoperzy, reprezentujących 6 gatunków. Najliczniejsze  wtedy były mopki - w sztolni „Pustelnia” spało ich 67. Trzy lata później na tych samych zimowiskach stwierdzono łącznie 170 osobników, z tym, że najwięcej przybyło podkowców małych, które osiągają na Podkarpaciu północną granicę swego występowania.
Podczas styczniowej penetracji jaskińJeszcze bardziej optymistyczne były wyniki spisu z  roku  2003. W leśnych „podziemiach” stwierdzono wówczas 246 „latających myszy”. W jednej z jaskiń na górze Cergowej zinwentaryzowano wówczas 64 podkowce małe. Te sympatyczne „śliwki”, jak nazywają je grotołazi, zasiedliły dolne, najbardziej niedostępne szczeliny jaskiń, dlatego trudno je znaleźć i policzyć.
W połowie stycznia 2007 r. do jaskiń i sztolni znów ruszyły ekipy speleologów i leśników. W jednej z jaskiń cergowskich naliczono pierwszego dnia 154 podkowce – absolutny rekord!
- Może to być związane z lekką zimą, która w tym roku nie zmusiła nietoperzy do szukania głębszych kryjówek – przypuszcza Tomasz Mleczek ze Speleoklubu Beskidzkiego, członek zespołu inwentaryzującego florę i faunę w Nadleśnictwie Dukla. – Może też być efektem  lepszego poznania  przez  nas ich obyczajów i większego doświadczenia  w identyfikacji kryjówek. Jedno jest pewne, że obserwujemy duży przyrost populacji podkowców małych  i to bardzo cieszy – dodaje.  
Musi cieszyć, bo przecież w „Polskiej czerwonej księdze zwierząt” określono je  jako „EN” (od ang. endangered), a więc gatunek, którego ryzyko wyginięcia jest bardzo wysokie.

Tajemnice Sztolni
Ekipa speleologów prowadzona przez miejscowego leśniczego rozpoczęła skrupulatny przegląd szczelin sztolni zlokalizowanych na północnych stokach Królewskiej Góry. W sztolni „Jasnej” naliczono aż 104 mopki, z którymi zimowisko dzieliły jeszcze 4 gacki brunatnie i 1 nocek duży. To rewelacyjny wynik! Ale jeszcze większą rewelacją był odkryty w sztolni Nelsona, zimujący w głębokiej szczelinie, mroczek pozłocisty, nietoperz lubiący góry, lecz nigdy dotąd tu nie notowany. Duży powód do zadowolenia miał Wojciech Gubała autor tego odkrycia, młody chiropterolog, na co dzień współpracujący z prof. Bronisławem W. Wołoszynem z Centrum Informacji Chiropterologicznej PAN w Krakowie. 
Łącznie tego dnia na Pogórzu spenetrowano 8 podziemnych kryjówek, stwierdzając 156 nietoperzy, reprezentujących 6 gatunków. Prócz wspomnianych już mopków i mroczka pozłocistego w jaskiniach spały jeszcze: nocki duże, nocki Naterrera, nocki rude i gacki brunatne.
- Identyfikacja stanowisk zimowych w ramach powszechnej inwentaryzacji nie będzie dla nas problemem, gdyż od kilku już lat współpracujemy w tym względzie ze speleologami. – mówi Wiesława Żywiec, specjalista ds. ochrony lasu w Nadleśnictwie Dukla. – Dużo trudniej natomiast będzie określić miejsca rozrodu nietoperzy na terenie lasów, gdyż ich letnie  stanowiska wciąż stanowią sporą zagadkę. Według wstępnego rozeznania do tej pory takich badań na terenie naszych lasów w ogóle nie prowadzono. Istotne są dla nas również inne gatunki żyjące bądź zimujące w jaskiniach, jak choćby salamandra plamista, szczerbówka ksieni czy dość liczne pajęczaki. Nasza wiedza o złożoności podziemnego życia jest wciąż niepełna –przyznaje.

Niech sobie zwisają
Samo liczenie hibernujących nietoperzy to czynność czysto techniczna, wymagająca pewnej wiedzy i sprawności. O wiele ważniejsze będzie sformułowanie wniosków, co do ochrony ich ostoi i ograniczenia penetracji jaskiń w okresie zimowym. Już od kilku lat żelazna krata skutecznie broni dostępu do sztolni „Nad Czają I” w Czarnorzekach i można z całą pewnością stwierdzić, że zimująca tu populacja nietoperzy wykazuje dużą stabilność. Wiadomo też, że nietoperze często wynoszą się z kryjówek, w których zamieszkały lisy lub borsuki. Rodzi to czasami chęć zamknięcia całego obszaru lasu przed penetracją, podczas, gdy tak naprawdę wystarczy w zupełności założenie odpowiedniej blokady na wejściu do jaskini. Warto też podjąć starania o udrożnienie zasypanych niegdyś starych sztolni, które, jeśli będą posiadać małe otwory wlotowe, mogą stać się miejscem spokojnego snu nietoperzy. Bo tak naprawdę te zwierzęta za wiele od nas nie oczekują – w zupełności wystarczy, jeśli pozwolimy im spokojnie zwisać.

Tekst i zdjęcia:
Edward Marszałek