Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start Media Prasa leśna „Echa Leśne” Archiwum 2006 Echa Leśne 8/2006

Echa Leśne 8/2006

przez Marek Matecki Ostatnio zmodyfikowane 2006-08-22 14:17

Echa Leśne 8/2006

W numerze m. in.:

  • Leśna wiedza
    Turystyka przyrodnicza
  • Goście z misją
    Studenckie obozy naukowe
  • Spotka Cię tu dobry los
    Przeglądałem w tym roku strony internetowe, poszukując dla mojego 10-letniego syna miejscana wypoczynek...
  • NIK o parkach
    Po państwowej inspekcji
  • Dolina Leśnej
    Uroczysko w Puszczy Białowieskiej
  • Ptaki jak klejnoty
    Rzadko spotykane i piękne
  • Polska dżungla
    Nadrzeczne lasy łęgowe
  • Tajemnicze głębie
    Przełom Wetliny
  • Ogary poszły w las
    Hobby Jerzego Dyło
  • Dla skrzydlatych drapieżców
    Miejsca występowania ptaków drapieżnych, spośród których wiele należy do wyjątkowo rzadkich i zagrożonych, od przeszło 20 latobjęte są ustawową ochroną.

 

Leśna wiedza

Nikogo raczej nie zdziwi uczęszczanie na kurs tańca, językowy czy prawa jazdy. Ale kilkunastu godzinny kurs rozpoznawania ptaków? I to zakończony licencją? Albo zajęcia poświęcone podstawom oznaczania drzew lub owadów? 

Ta wiedza, do niedawna ograniczona tylko do leśnych i biologicznych wydziałów akademickich, czy to jako pasja czy po prostu hobby, staje się atrakcyjna dla coraz większej liczby ludzi, często z wyżej wspomnianymi branżami nie związanych.

My chcemy „o lesie”...

Stołeczny Dział Lasów, w strukturze Zarządu Oczyszczania Miasta, zajmuje się organizowaniem, we wszystkich swoich kompleksach leśnych, zajęć dydaktycznych dla szkół. - Propozycje prowadzenia zajęć o lesie otrzymujemy w sezonie co i rusz – mówi Ewa Matecka, jeden z pracowników. W maju i czerwcu chętnych jest ponoć tak dużo, że zajęcia można by prowadzić każdego dnia. Zainteresowani to oczywiście głównie warszawskie szkoły, od podstawowych po licea. Najwięcej zgłasza się ich w sezonie, czyli wiosną i jesienią, a miejscem szczególnego zainteresowania jest Las Kabacki, duży drzewostan na skraju miasta, do którego wygodnie dotrzeć można metrem.
- W szkołach poziom wiedzy o lesie jest różny – ocenia moja rozmówczyni, z wykształcenia leśnik. - Niektórzy z nauczycieli przyrody czy biologii nie potrafią odróżnić olszy od klonu, a inni zupełnie przeciwnie. Przychodzą na zajęcia ze stetoskopem, by słuchać jak płyną soki w łyku... I nauczyciele i wychowankowie słuchać chcą zazwyczaj „o lesie” co jest sformułowaniem bardzo ogólnym i tym samym dla prowadzącego niełatwym. Toteż kilkugodzinna wycieczka ścieżkami kabackimi, które prowadzi Ewa Matecka, poświęcone są zazwyczaj rozpoznawaniu drzew, aspektom różnych pór roku w lesie, zwierzętom, przybliżaja prace leśników. - Po takich zajęciach nikt nie ma problemu z odróżnienia gładkiej kory buka od zupełnie przecież innej jaworu - podsumowuje.

Las i rynek

Wiedza przyrodnicza, fachowa wiedza o roślinach i zwierzętach, dotychczas będąca domeną naukowców lub leśników i biologów staje się także dobrem rynkowym i ma już swoją cenę, popyt i podaż. Pierwsza firma oferująca wycieczki ornitologiczne powstała w Polsce już w 1990 r., a dziś jest ich już kilka. Oferta owych specjalizujących się w przyrodoznawstwie przedsiębiorstw, najlepiej świadczą o zapotrzebowaniu, czy po prostu popycie na taki produkt. Miejsca najczęściej oferowane to najbardziej cenne przyrodniczo obszary w Polsce, rozlewiska nieregulowanych rzek i kompleksy leśne w północno wschodniej części kraju. Oczywiście ich program nie jest ograniczony tylko do ptaków. Coraz częściej podczas urlopów Polacy chcą się uczyć rozpoznawania drzew, roślin i owadów. Niełatwo więc o przewodnika dla tak wymagającej wszechstronności wycieczki. Doskonale sprawdzają się w tej roli leśnicy, to oni są pomysłodawcami wspomnianych inicjatyw. Leśnicy zakładali biuro Turystki Przyrodniczej „Dudek” czy Klub Podróży „Horyzonty”. Można z nimi pojechać nad Biebrzę, do puszczy Augustowskiej, rozlewiska w ujściu Warty, a z tymi ostatnimi nawet do Hiszpanii, Afryki i na Syberię.
- Nasze kilkudniowe wyjazdy nie są czym innym jak nauką rozpoznawania zwierząt i roślin, dlatego postanowiliśmy zorganizować specjalny kurs rozpoznawania ptaków – mówi Michał Przybysz z „Horyzontów” (absolwent Wydziału Leśnego SGGW). Niestety, póki co jedyny taki kurs w Polsce dostępny tylko dla mieszkańców Warszawy i okolic. Kurs ma swoją cześć teoretyczną, praktyczną (kilka wyjazdów w teren w najciekawsze miejsca okolic Warszawy), a kończy się zaświadczeniem jego ukończenia.

Bocian biały, bocian czarny...

- To jakieś matrix – śmieje się Ewa, uczestniczka przyrodniczego rajdu po białoruskim Polesiu. - Zawsze myślałam, że wszystkie drzewa z igłami to sosny, ewentualnie choinki... Okazuje się, że bocian niekoniecznie musi być biały, ma czarnego odpowiednika, a kruki są sobie wierne przez wiele lat – mówi o swoich odkryciach. - Aż trudno uwierzyć, że można rozpoznawać te małe rośliny, albo ptaki, i to po głosie! – dziwi się jej koleżanka. Rzeczywiście, niejeden przyrodnik-przewodnik pewnie doświadczył, że czasem uczestnicy z niedowierzaniem patrzą, gdy widząc latającą kropkę na horyzoncie, mówi nie tylko jak się nazywa, ale w jakim jest wieku, ba, nawet czy gnieździ się w pobliżu.
- Podczas wycieczek dochodzi do śmiesznych sytuacji – wspomina Krzysztof, student leśnictwa pracujący jako przewodnik dla ornitologicznych wycieczek w całej Polsce. - Ludzie nie radzą sobie z taka ilością nowych nazw i zmieniają, czasem bardzo komicznie, nazwy ptaków, roślin, owadów. Z błotniaków robią błotniki, z krzyżodzioba krzywodzioba, z pokrzewki cierniówki kolczatkę... Wywołuje to często salwę śmiechu u innych, ale przede wszystkim służy zapamiętaniu nazwy – opowiada doświadczony przewodnik.
Ponoć z drzew najłatwiejszy do rozpoznania wydaje się buk, choć gimnazjaliści często mylą go z grabem, nierzadko też zdziwieni pytają z niedowierzaniem: buk czy Bóg? Dużo kłopotów sprawiają też owady, np. szeliniak sosnowiec dla wielu na zawsze pozostanie szczeliniakiem, a smolik będzie słonikiem.

Czytelnym wykładnikiem wzrostu zainteresowania wiedzą przyrodniczą i stanem środowiska naturalnego jest wysyp stowarzyszeń związanych z ochroną środowiska jaki można było obserwować w początku lat 90. Znajdziemy pośród nich te specjalizujące się w ochronie terenów podmokłych (np. Chrońmy Mokradła CMOK), typowo ptasie (OTOP, PTOP), ogólnie związane z przyrodą (Lubelski Klub Przyrodników) czy skupione i działające wokół jakiegoś miejsca, np. drzewostanu:- Towarzystwo Przyjaciół Lasu Kabackiego, a nawet rzeki: Fundacja „Ja Wisła”. Poszczególne z nich mają również swoje programy edukacyjne, obejmujące podległe im regiony.
Zajęcia dla dzieci organizuje Warszawska Grupa Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, fundacja Ja Wisła, która w ogóle ma bardzo szeroki program tak przyrodniczy jak i kulturalny, zaprasza do uczestnictwa w nim i dorosłych i dzieci. W imprezach tej ostatniej, poświęconych poznawaniu przyrody, w sposób szczególny bo poprzez problemy rzeki, co roku bierze udział około 2000 osób. Wycieczki, czy to w ramach imprezy Biegi Wisły, czy rajdu rowerowego Kryterium Wisły prowadzi także sam prezes fundacji- Przemek Pasek.
W końcu o wzmożonym zapotrzebowaniu na leśną wiedzę świadczy też rozbudowanie edukacyjnej kadry w Lasach Państwowych czy polskich parkach narodowych. Prawie wszędzie w LP spotkamy dziś specjalistów ds. edukacji. Wydział ten szczególnie rozbudowany jest w parkach narodowych. Ale jak się okazuje, leśnicy (niekoniecznie ci pracujący zawodowo) nie tylko w strukturach LP zajmują się edukacją przyrodniczą. Zdobytą na studiach czy po prostu w lesie wiedzę, potrafią wykorzystać też w odpowiedzi na rozwijające się na nią zapotrzebowanie.

Michał Książek