Echa Leśne 12/2005
Mikołaje na Kaszubach są supernowocześni. Przestali się upierać, że podróżować mogą tylko reniferowymi zaprzęgami. 6 grudnia ściągnęli pod Wieżycę jak się da i czym się da.
Zlot Mikołajów
Pod najwyższą górę polskiej północy jechali autokarami i samochodami osobowymi. Ci najbardziej przywiązani do tradycji renifery zamienili na konie i jechali wierzchem, wozami, bryczkami a nawet saniami. Przybyli tu po raz drugi. Spotkanie Mikołajów zaproponowali w ubiegłym roku członkowie kaszubskiego stowarzyszenia „Wieżyca” trochę dla żartu, chcąc udowodnić, że na Kaszubach żyje statystycznie najwięcej dobrych ludzi. Wtedy pod Wieżycę ściągnęło ich blisko tysiąc. Skoro wypadło aż tak dobrze, umówili się za rok, na próbę generalną bicia rekordu Guinnessa w 2007 r.
Próba wypadła znakomicie. W tym roku w dzień św. Mikołaja było ich ponad 2 tys. Oprócz kilkudziesięcioosobowej Rady Mikołajów, w której skład wchodzą organizatorzy i sponsorzy, pozostałymi uczestnikami zlotu byli uczniowie pomorskich szkół, ich nauczyciele, wychowankowie domów dziecka, podopieczni ośrodków pomocy społecznej, działacze samorządowi i mieszkańcy kaszubskich miejscowości, którzy przybyli na happening zachęceni przez regionalne media.
Po spotkaniu wszyscy, nawet ci nieliczni bez mikołajowych strojów, byli zaproszeni do Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku, miejsca promującego tradycję i kulturę kaszubską, znanego również ze stołu wykonanego z najdłuższej deski świata.
– Spotkanie Mikołajów było dla nas sporym wyzwaniem – mówi Zdzisław Nosewicz, jeden z organizatorów zlotu a zarazem współtwórca stowarzyszenia „Wieżyca”. Jest Kaszubem „naturalizowanym” – pochodzi z Wileńszczyzny, a tu rzuciły go leśne losy. Przez wiele lat był nadleśniczym w Kartuzach, teraz na emeryturze działa w stowarzyszeniu na rzecz regionu, który jest jego nową małą ojczyzną.
– Przygotowanie spotkania dla dwóch tysięcy uczestników łatwe nie jest – podkreśla. – Trzeba było przygotować herbatę i ciepłe dania dla tak gigantycznej armii Mikołajów i kierować dosłownie ruchem – opowiada. – Wymyśliliśmy, że każdy, kto nas odwiedzi, powinien ofiarować coś do mikołajowego skarbca, który był pilnowany przez Mikołaja Seniora i członków Rady Mikołajów – dodaje.
Szczodrość uczestników i sponsorów zaskoczyła organizatorów. Ofiarodawcy przekazali śpiwory, koce, odzież, słodycze. Prezenty zostawione w skarbcu dostaną dzieci z domów dziecka i rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji. Ze zlotu Mikołajów spod Wieżycy ucieszą się także mieszkańcy Wierszyny – leżącej 350 km na północny-wschód od Irkucka syberyjskiej wsi zamieszkałej przez Polaków. Tam trafi 1500 książek złożonych do mikołajowego skarbca.
Wydarzeniem spotkania było uroczyste ślubowanie nowych członków Rady Mikołajów, w którym zobowiązali się pomagać dzieciom nie tylko 6 grudnia, ale przez wszystkie dni w roku.
Potem była zabawa z udziałem klaunów, iluzjonistów i dyskoteka. Kuchnia polowa wydawała bigos i grochówkę, a na deser były słodycze i ciasto. Przed odjazdem każdy uczestnik zlotu otrzymał świąteczną paczkę ze słodyczami. Wydano wszystkie z przygotowanych 1900 paczek.
– W przyszłym roku przygotujemy dwa razy więcej – mówi Daniel Czapiewski, inicjator i główny organizator zjazdu Mikołajów. – Rekord Guinnessa zobowiązuje…
Leszek Wieliczko

