Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start Media Prasa leśna „Echa Leśne” Archiwum 2005 Echa Leśne 11/2005

Echa Leśne 11/2005

przez admin Ostatnio zmodyfikowane 2005-12-15 09:18

Puszcza Niepołomicka, piękna o każdej porze dnia i roku, była tej niedzieli szczególnie dostojna. Słońce przebijało się przez konary drzew z taką intensywnością, jakby było to w sierpniu lub w początkach września. Tylko gęsto spadające liście w różnych odcieniach czerwieni i żółci przy najmniejszym nawet powiewie wiatru przypominały o późnej jesieni.

Historia po latach

W południe 22 października przy Drodze Królewskiej nieopodal leśniczówki Przyborów odbyła się uroczystość, której patronował nadleśniczy Nadleśnictwa Niepołomice Stanisław Sennik i Stanisław Kracik, burmistrz Niepołomic. Dzięki wspólnej inicjatywie dwóch niepołomickich włodarzy w czasie polowej mszy św. celebrowanej przez infułata Janusza Bielańskiego, proboszcza Katedry Wawelskiej i kapelana leśników krakowskiej RDLP poświęcono kapliczkę. Drewniana, pod wezwaniem św. Huberta, z piękną współczesną płaskorzeźbą patrona, przypomina historyczny obiekt z XVI w. Odtworzono ją na podstawie zachowanego szkicu, obrazującego wygląd kapliczki z końca XIX w. Tę pierwszą ufundował król Zygmunt I Stary jako wotum za uratowanie od śmierci jego żony Bony Sforzy. Królewska para znana była z namiętności do polowania, a Puszcza Niepołomicka, rozciągająca się od przedmieść Krakowa, stwarzała dla tej pasji wyśmienite warunki.
Tamto tragiczne w skutkach polowanie tak opisywał kronikarz królewski Marcin Bielski: „Z Krakowa ruszył król do Niepołomic z królową Boną i ze wszystkim dworem na krotochwile, gdzie tam miał niedźwiedzia na obyczaj wielkiego, którego z Litwy przywieziono w skrzyni. Gdy go wypuszczono w gaju blisko Wisły, poszczuwano go wielkimi psy najpierw, których on ze sto połamał, pobił i poranił; chłopów było z trzystu z oszczepy. […] Puścił się potem tam, gdzie królowa stała, która, uciekając przed nim, potknął się koń pod nią, spadła i uraziła się, bo była brzemienna.”
Król, nie zdając sobie sprawy z tragizmu sytuacji, kontynuował polowanie. Rozjuszony niedźwiedź zaatakował również królewskiego błazna Stańczyka, którego przewrócił razem z koniem. Historycy zgodnie uważają, że Stańczyk był raczej królewskim doradcą niż trefnisiem, potrafiąc celnie ripostować, a nawet polemizować z królem, na co nie zawsze mogli sobie pozwolić nawet najwyżsi dostojnicy w Polsce Jagiellonów. Cytowany już Bielski tak opisuje ten epizod: „Król śmiał się ze Stańczyka. Rzekł mu: – Począłeś sobie nie jak rycerz, ale jako błazen, żeś przed niedźwiedziem uciekał! Rzekł Stańczyk: – Większy to błazen, co mając niedźwiedzia w skrzyni, puszcza go na swoją szkodę.”
W XVI w. niedźwiedzi w Puszczy Niepołomickiej już nie było. Dla zwiększenia atrakcyjności polowania królewskie służby łowieckie sprowadzały je z puszcz litewskich lub karpackich. Tak zaplanowano opisywane polowanie z 20 września 1527 r.
Po upadku z konia królową odwieziono do niepołomickiego zamku, gdzie urodziła pięciomiesięcznego wcześniaka. Syn, któremu dano na imię Olbracht, zmarł tego samego dnia. Królowa Bona ciężko chorowała po przedwczesnym porodzie, pozostając w Niepołomicach ponad miesiąc. Cierpiący po stracie syna król Zygmunt po dojściu do zdrowia królowej w miejscu wypadku ufundował kapliczkę. Tragiczny wypadek na polowaniu miał też dalsze konsekwencje dla naszej historii – przyspieszając epokę królów elekcyjnych.
 
Widowisko plenerowe
Przed uroczystościami religijnymi młodzież niepołomickiego gimnazjum pod opieką nauczycielki Żanety Biernat przygotowała inscenizację tamtego polowania. Była więc królewska para na koniach, oszczepnicy i rozjuszony niedźwiedź, siejący grozę wśród służby i polujących. Potem w czasie mszy polowej ksiądz Bielański dziękował za odtworzenie kapliczki, a nawiązując do niedawnych uroczystości 80-lecia Lasów Państwowych dziękował krakowskim leśnikom za dbałość o małopolskie lasy. Tego samego dnia odlatywał do Rzymu na uroczystości beatyfikacyjne i zapowiadając odwiedzenie grobu Jana Pawła II przypomniał jego miłość do ojczystej przyrody. Żartował, że szacunek Karola Wojtyły do lasów może mieć związek z wizytami w Krakowie watykańskich dostojników. Ówczesny arcybiskup mógł swobodnie rozmawiać ze swymi gośćmi jedynie w czasie długich spacerów po Lasku Wolskim, z obawy, że siedziba arcybiskupów krakowskich jest podsłuchiwana przez peerelowską bezpiekę. – Modląc się przy grobie Ojca Świętego opowiem o pięknie jesiennej Puszczy Niepołomickiej i będę prosił o waszą i waszych rodzin pomyślność, drodzy leśnicy – zakończył infułat religijną część uroczystości.
Potem poświęcono sztandar Nadleśnictwa Niepołomice, który, jak powiedział nadleśniczy Stanisław Sennik, czekał na królewską okazję. Jego fundatorzy wbili symboliczne gwoździe w pamiątkową tablicę, po czym gospodarz uroczystości zaprosił na poczęstunek. Jedzono i pito znacznie skromniej niż w czasach królewskich, za to pewnie z podobną namiętnością mówiono o nieprzemijających walorach przyrodniczych i łowieckich Puszczy Niepołomickiej.

Leszek Wieliczko