Dyrektor generalny: Chcę oczyścić atmosferę
Rozmowa z Jerzym Piątkowskim, nowym dyrektorem generalnym Lasów Państwowych
Kieruje pan Lasami Państwowymi od kilku tygodni, więc na pewno zdążył już pan poznać sprawy wymagające pilnego załatwienia. Czym jako dyrektor generalny chce się pan zająć w pierwszej kolejności?
Przede wszystkim chcę się zająć sprawą obiektywizacji zatrudnienia w jednostkach Lasów Państwowych. Jest już przygotowana decyzja o powołaniu zespołu, który ustali zasady przyjmowania pracowników na stanowiska dyrektorów RDLP i nadleśniczych w drodze konkursów.
Chcę też szybko doprowadzić do usprawnienia działania Portalu Leśno-Drzewnego i lepiej dostosować go do oczekiwań użytkowników, zarówno tych ze strony nadleśnictw, jak i tych, którzy kupują drewno. Treść zarządzenia 52a jest dla zbyt wielu osób trudna do zrozumienia i zaakceptowania, co świadczy o tym, że należy szybko to zarządzenie zmienić. Uważam także, że to dobra okazja, żeby z tym portalem zejść na poziom regionalnych dyrekcji.
Kolejna sprawa dotyczy wsparcia dla zakładów usług leśnych. Są to najczęściej małe firmy, które mają niską zdolność kredytową, albo wręcz nie mają jej wcale. Tymczasem rynek pracy się zmienia i chętnych do pracy w takich firmach jest coraz mniej. W tej sytuacji konieczne jest rozwijanie mechanizacji robót leśnych. Z tym jednak wiąże się konieczność inwestowania w bardzo drogi sprzęt. Małych firm na to nie stać. Dlatego musimy wspierać tworzenie dużych zakładów usług leśnych, które miałyby możliwości rozwoju i inwestowania w nowoczesne urządzenia.
W najbliższym czasie chciałbym również w większym stopniu dostosować naszą infrastrukturę leśną do potrzeb transportu drewna. Jak wiadomo, drzewiarze narzekają na brak odpowiednich dróg, którymi mogliby wywozić drewno z lasu ciężkimi zestawami samochodowymi. Jeśli się tym szybko nie zajmiemy, to możemy mieć kłopoty z odbiorem drewna lub też będziemy zmuszeni ponosić wysokie koszty dowozu tego drewna do miejsc, z których mogłoby być ono odebrane.
Wspomniał pan o konkursach na stanowiska kierownicze w Lasach Państwowych, ale dyrektorów w Krakowie, Łodzi i Lublinie wybrał pan i mianował osobiście. Jak to rozumieć?
Nigdy nie mówiłem o organizowaniu konkursów od samego początku mojego urzędowania.
Żeby zorganizować konkursy, najpierw należy opracować obiektywne kryteria oceny kandydatów i zasady wyboru tych najlepszych. Trzeba też dostosować te zasady do poszczególnych szczebli zatrudnienia. Kandydaci na stanowiska nadleśniczych muszą mieć przecież inne predyspozycje niż kandydaci na stanowiska dyrektorów regionalnych, a więc w różny sposób muszą być oceniani.
Konkursy nie mogą być przygotowywane w pośpiechu, żeby nie było żadnych wątpliwości co do ich obiektywizmu. Zajmie się tym specjalny zespół, który do końca stycznia przygotuje odpowiednie zasady i kryteria. Dopóki te zasady nie zostaną opracowane, nie powołam żadnego innego dyrektora RDLP. Podstawą wszystkich kolejnych powołań będą już rekomendacje komisji konkursowych.
Chciałbym w ten sposób doprowadzić do pełnej przejrzystości w obsadzie stanowisk i oczyścić atmosferę napięcia, jaką wywołują w Lasach Państwowych decyzje personalne. […]
Wielu leśników, zwłaszcza w terenie, uważa, że pilnej zmiany wymaga polityka rozwoju zawodowego pracowników. Kryteria awansu na kolejne szczeble kariery są niejasne i często zależą wyłącznie od humoru przełożonego. Czy będzie pan chciał to zmienić?
Problem określenia kryteriów awansu i doboru kadr dotyczy wszystkich firm, które zatrudniają większą liczbę ludzi i dają im możliwość rozwoju zawodowego. Lasy Państwowe niczym się w tym zakresie nie różnią od innych przedsiębiorstw.
W nadleśnictwach możliwości awansu są niezwykle ograniczone, ponieważ kierownictwo takiej jednostki tworzą w zasadzie tylko trzy osoby: nadleśniczy, zastępca nadleśniczego i inżynier nadzoru. Jeśli ludzie na tych stanowiskach wykonują swoją pracę dobrze, są dobrze przygotowani merytorycznie, to inni pracownicy czasem długo muszą czekać na możliwość naturalnej wymiany kadrowej i awansu. Trudno coś tutaj zmieniać.
Uważam jednak, że wprowadzenie zwyczaju obsadzania stanowisk kierowniczych w drodze otwartych konkursów, do których przystąpić będzie mógł każdy chętny, spowoduje, że możliwości awansu będą większe. Ktoś, komu będzie zależeć na awansie, będzie mógł startować w wielu konkursach i w ten sposób zwiększać swoje szanse na wyższe stanowisko.
Dyrektor Matysiak zapowiadał zwiększenie zatrudnienia na stanowiskach podleśniczych. Czy pan utrzyma ten kierunek?
Tak, w tej sprawie mam podobne zdanie, co mój poprzednik. Uważam, że leśnictwa powinny być generalnie dwuosobowe. Oczywiście liczba osób tam zatrudnionych powinna być ustalana w nadleśnictwach i dostosowana do potrzeb. Ale co do zasady, jestem przekonany, że każdy leśniczy powinien mieć do współpracy podleśniczego, żeby mogli sobie wzajemnie pomagać, a w razie potrzeby zastępować się. Leśnictwo z dwuosobową obsadą funkcjonuje sprawniej, a przy okazji las jest lepiej zabezpieczony.
Po każdej zmianie dyrektora generalnego podnoszą się głosy o konieczności zmiany systemu wynagradzania na bardziej motywacyjny. Co pan o tym sądzi?
System wynagradzania w Lasach Państwowych jest wynikiem porozumienia dyrektora ze związkami zawodowymi. Ten system funkcjonuje w Lasach od kilku lat i myślę, że jest dobry. Przełożeni mają możliwość honorowania pracowników wyróżniających się w pracy wyższym wynagrodzeniem, a także przyznawania im większych nagród. Jeśli będzie potrzeba zmiany tego systemu, to oczywiście działania w tym kierunku zostaną podjęte.
Uważam jednak, że nie powinniśmy znacząco zmieniać wysokości płacy zasadniczej, ale podwyższać dodatkowe świadczenia, np. nagrody kwartalne. Wzrost stałego wynagrodzenia powoduje zwiększanie obciążenia finansowego przyszłych okresów i może być niebezpieczny w przypadku wystąpienia dekoniunktury i zmniejszenia przychodów.
Czy Lasy pod pana kierownictwem będą budować więcej mieszkań służbowych?
Jest to złożony problem i rzeczywiście ta sprawa wymaga głębszego rozważenia. Osobiście uważam, że Lasy Państwowe nie powinny budować mieszkań służbowych dla pracowników nadleśnictw i dyrekcji regionalnych. Mamy z tym niezbyt dobre doświadczenia z przeszłości. Jest sporo zbędnych budynków i mieszkań, które teraz musimy sprzedawać, żeby pozbyć się kosztów związanych z ich utrzymywaniem.
Czym innym są mieszkania służbowe dla pracowników terenowych, czyli leśniczówki i podleśniczówki. Te obiekty powinniśmy utrzymywać i budować kolejne, bo oprócz funkcji mieszkaniowej pełnią one również rolę urzędów, do których przychodzą interesanci załatwiać różne sprawy, np. formalności związane z zakupem drewna. Często trudno znaleźć mieszkanie do wynajęcia o odpowiednim standardzie na terenie leśnictwa, dlatego akurat budowa i utrzymanie tych osad są potrzebne.
Natomiast jeśli chodzi o mieszkania dla pozostałych pracowników: nadleśniczych, zastępców, czy inżynierów nadzoru, którzy obecnie korzystają z takiego przywileju, jest to temat do dyskusji i myślę, że powinniśmy w najbliższym czasie się z nim zmierzyć. […]
Co z Eko-Sękocinem? Czy przeniesie się tam Dyrekcja Generalna, czy ma pan jakiś inny pomysł na wykorzystanie tego kompleksu?
Sprawa Eko-Sękocina budzi wiele emocji i ciągnie się już od dziesięciu lat. Trudno byłoby ją rozwiązać w ciągu jednego czy dwóch miesięcy. Będę się starał, żeby ten obiekt został odpowiednio zagospodarowany i żeby wreszcie zaczął nam służyć.
Dyrektor Matysiak za czasów swojego urzędowania powołał komisję, która dokładnie badała tę sprawę i przygotowała kilka konstruktywnych wniosków. Już się z nimi zapoznałem i będę chciał część z nich wykorzystać.
Uważam, że Dyrekcja Generalna nie powinna się przenosić do Eko-Sękocina, bo jest to ośrodek położony w dosyć dużej odległości od centrum Warszawy i dojazd tam jest kłopotliwy. A Dyrekcja jako jednostka centralna powinna mieć bezpośredni i łatwy kontakt z innymi urzędami centralnymi, z którymi współpracuje, chociażby z ministerstwem. Umieszczenie siedziby Dyrekcji w Eko-Sękocinie utrudniałoby ten kontakt i powodowałoby, że tracilibyśmy zbyt wiele czasu na załatwianie spraw.
W Eko-Sękocinie mogą być zlokalizowane te zakłady, których funkcjonowanie nie wymaga takiego stałego i bezpośredniego kontaktu. Możemy więc przenieść tam np. Zakład Informatyki Lasów Państwowych lub Centrum Szkolenia. Jeden z wniosków komisji mówi także, że powinna się tam mieścić siedziba warszawskiej RDLP. I jest to wniosek, który poważnie biorę pod uwagę.
Rozmawiał Przemysław Przybylski
Wywiad przeprowadzony 4 stycznia 2008 r.
Pełny wywiad w lutowym numerze „Głosu Lasu”

