Konik polski przywrócony Bieszczadom
Populacja konika polskiego została odtworzona na terenie Bieszczadów. Do zagrody adaptacyjnej w Radziejowej przyjechał pierwszy ogier i klacz.
Niegdyś na Podkarpaciu żyły trzy gatunki wielkich ssaków spasających: żubry, tury i dzikie konie. Działalność człowieka sprawiła, że tur jako gatunek wymarł kilkaset lat temu, dzikie konie udomowiono lub wytępiono, a ostatniego żubra z Karpat na początku XIX w. odłowiono i zamknięto w cesarskim zwierzyńcu.
Dzięki wysiłkom bieszczadzkich leśników populację żubra udało się odtworzyć i dziś liczy ona ponad 200 osobników. W ostatnim czasie na terenie Nadleśnictwa Baligród podjęto działania zmierzające do przywrócenia tym górom dzikich koni. W tym celu 11 października tego roku do zagrody adaptacyjnej w Radziejowej (teren nieistniejącej wsi k. Baligrodu) przywieziono pierwsze konie reprezentujące archaiczną rasę konika polskiego: ogiera „Nicponia” i klacz „Spokojną”. Ich ofiarodawcą jest Nadleśnictwo Tuszyma. W najbliższych dniach przyjadą kolejne zwierzęta.
– Celem realizowanym przez Nadleśnictwo Baligród będzie wolnościowa hodowla tej rasy na terenie Bieszczadów – wyjaśnia nadleśniczy Ryszard Paszkiewicz. – Po dwu-, trzyletnim okresie adaptacyjnym służącym ukształtowaniu się tabunów i wytworzeniu naturalnych stosunków stadnych w ich obrębie, nosimy się z zamiarem wypuszczenia koników na wolność. Dzikie konie wypełnią niszę ekologiczną, jaką stanowią dziś łąki i pastwiska oraz tereny leśne po wysiedlonych wioskach. Ich obecność będzie zapobiegać zarastaniu gruntów rolnych krzewami i drzewami. Uzupełnią również wachlarz gatunków bieszczadzkiej fauny.
Pomysł zyskał akceptację środowisk naukowych oraz władz konserwatorskich. Dziki koń to kolejny – po żubrach, bobrach i rakach rzecznych – gatunek, który został przywrócony przyrodzie tych terenów przez leśników.
rzecznik prasowy RDLP w Krośnie

